sobota, 25 stycznia 2014

Liebster Blog Award

Bardzo ale to bardzo dziękuje za nominacje :) Wiele to dla mnie znaczy ;D Dziękuje  :* 

Pytania i odpowiedzi : 


1 . Jakie lubisz słodycze ?

- Wszystkie kocham . Ważne żeby były słodkie :))
2 . Jakich lubisz aktorów ?
- To na przykład Tyler Posey , jest wiele , dobrych , ale tak na szybko to nie umiem wymienić :) 
3 . Jakie lubisz filmy ? 
- Uwielbiam dramaty i horrory <3 
4 . Kochasz / lubisz One Direction ? 
- Bardzo lubię słuchać ich muzyki i czytać różnych wymyślonych historii na ich temat :)
5 . Kochasz / lubisz Justina Biebera ? 
- Nie słucham jego muzyki , ale nic do niego nie mam . 
6 . Czym się interesujesz ? 
- Bardzo dużo czasu przeznaczam na pisanie i muzykę . Kocham śpiewać i chodzę na różne zajęcia z tym związane . 
7 . Jakie lubisz zwierzęta ? 
- Najbardziej to psy . Sama takiego posiadam . 
8 . Lubisz dzieci ? 
- Tak i to bardzo :) 
9 . Uczysz się jeszcze ? 
- Tak  . Właśnie chodzę do ostatniej klasy gimnazjum :) 
10.  Jaką lubisz porę roku ? 
- Zdecydowanie lato . Jak na razie mam dosyć zimy . 
11 . Jesteś RASISTĄ ? 
- Nie . 

Nominowani przeze mnie : 
1.  http://pamietnik-janette.blogspot.com/
2. http://hopeless-twfanfiction.blogspot.com/
3. http://sykes-thing.blogspot.com/
4. http://thewantedstoryyy.blogspot.com/
5. http://zacznij-zyc-dla-siebie.blogspot.com/
6. http://love-will-remember-tw.blogspot.com/
7. http://trzebazycmarzeniami.blogspot.com/
8. http://i-feel-invincible.blogspot.com/
9. http://baby-you-should-be-happy.blogspot.com/
10. http://orange-and-white.blogspot.com/
11. http://girlletmeloveyou.blogspot.com/

Pytania zadane dla was :
1. Lubisz The Wanted ?
2. Lubisz One Direction ?
3. Jaką potrawę najbardziej lubisz ?
4. Jaką piosenkę najbardziej lubisz ?
5. Twoje największe marzenie ? 
6. Gdzie chciał/a byś zamieszkać w przyszłości ? 
7. Bez jakiej rzeczy nie mógł/a byś przetrwać ?  
8. Ulubiony owoc ? 
9. Ulubiony wykonawca ? 
10. Czym się interesujesz ? 
11. Kogo chciał/a byś spotkać ? 



środa, 22 stycznia 2014

Rozdział osiemnasty :))

Szybko pobiegłam do pokoju Kelsey . Co to było ? Nie , nie , nie . On jest sławny ma masę takich dziewczyn jak ty . Nic do ciebie nie czuje . Kurde ale dlaczego on mi to robi ? Dlaczego rozkochuje mnie w sobie od tak ? Przecież ja nie mogę ... Zapukałam w drzwi i bez żadnego " proszę " weszłam do pokoju . Blondynka siedziała na łóżku trzymając laptopa na kolanach .
- To jak zaczynamy babski wieczór ? - zapytała uśmiechnięta
- T.. tak - z trudem odwzajemniłam gest . Niby to był zwykły pocałunek , ale dla mnie liczyło się kto mnie pocałował .
- Coś się stało ?
- Nie . - odpowiedziałam szybko . Za szybko .
- Chodź tutaj - poklepała miejsce obok siebie . Na początku się lekko zawahałam lecz po chwili siedziałam już koło dziewczyny . Kels odłożyła laptopa na bok i spojrzała na mnie .
- No to teraz powiedz mi o co chodzi .
- Nie ma czego opowiadać .
- Po pierwsze nie wpadłabyś tutaj tak szybko . Po drugie jąkasz się czyli coś się stało . A po trzecie masz całe czerwone poliki od rumieńców . Więc teraz zamieniam się w słuch .
- Więc..- specjalnie przeciągałam
- Nie więc tylko tak .
- Tak .
- Co tak ?
- No kazałaś mi powiedzieć tak . - udawałam głupią
- O matko . Nie chodziło mi że masz powiedzieć tak tylko masz powiedzieć mi co się stało , no .
- Aaaa to o to chodziło . No to przed chwilą zjadłam ryż i kurczaka . Pychaaaa
- I to od tego tak się zarumieniłaś ?
- No bo kurczak był gorący .
- Aha . A może ty tak zareagowałaś na osobę , która zrobiła tego kurczaka ?
- Yyyy .... nie .
- Kto go zrobił ?
- No ten.... ten tego no ....
- Dalej dziewczyno wysłów się
- No Nathan - szepnęłam
- Ok . I co on takiego zrobił ?
- No pocałował mnie - powiedziałam niemal nie słyszalnie .
- Co ?
- Pocałował mnie - powiedziałam już głośniej tak żeby słyszała .
- Uuuuu dziewczyno . A teraz powiedz mi czy ty coś do niego czujesz ?
- Ja.. ja sama nie wiem . Jest dla mnie kimś ważnym i to bardzo . Czuje , że bez niego teraz było by bardzo ciężko . Nie dała bym sobie rady .... Ale ja się boję . - z oczu popłynęły mi łzy . Kels przytuliła mnie . - Boje się , że znowu zostanę zraniona . Choć wiem , że Nathan taki nie jest to ja nadal się boje . Jakaś część mnie pragnie go i to tak cholernie . A znowu jakaś część mówi mi że to nie jest jeszcze czas . Jak mnie pocałował to poczułam się tak nieziemsko , ale poczułam też Marcina . Ja nie potrafie go zapomnieć . Nie kocham go ale nigdy nie wybaczę mu tego co mi zrobił . Nigdy...
- Ej ej kochanie . Nie płacz mi tu . Nathan jest już dorosły i wie co robi . Musisz być wyjątkowa jeżeli cię pocałował . Nie wiem . Może dla ciebie to był tylko pocałunek ale dla niego znaczył o to bardzo dużo . Na pewno zrozumie to że nie jesteś jeszcze gotowa . Daj sobie czas i nie rób nic na siłę by kogoś uszczęśliwić .
- Dziękuje ci .
- Pamiętaj , że jeżeli nie będziesz wiedziała co robić to zawsze możesz do mnie przyjść .
- To działa w dwie stron Kelsey . - resztę wieczoru spędziliśmy na oglądaniu " Dziewczyny z sąsiedztwa " . Mega film  . Rozmawialiśmy bardzo dużo . Zrozumiałam , że podjęłam bardzo dobrą decyzje . Wyjazd z Polski to najlepsze co do tąd mnie spotkało . Wiadomo tęsknie za rodziną , ale wiem też że gdyby in na mnie zależało to już dawno by mnie znaleźli . Marcin jakoś dał rade , co nie ?

* rano *

Obudziłam się w swoim pokoju choć nie przypominam sobie żebym wieczorem szła do pokoju . Mniejsza o to . Poszłam do łazienki , wykonałam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i ubrałam :
. Zeszłam na dół do kuchni . Byli tam już chyba wszyscy oprócz Nathana . Podeszłam do lodówki , wyciągnęłam sobie z niej sok i nalałam sobie go do szklanki .
- Co dzisiaj robimy ? - zapytał Tom
- Coś ciekawego - zaproponował Jay
- No to na pewno . Idziemy wszyscy na ... - powiedział Tom -
- Nie na tylko do kina . - odparł Seev
- Może być . A po kinie można iść coś zjeść .
- Mi pasuje . A o której wychodzimy ?- zapytałam
- Hmm za godzinę bo i tak nie mamy nic lepszego do roboty .
- Spoko koko .  - zaśmiałam się . Akurat w tym momencie do kuchni wszedł Nathan
- Siema - mruknął . Podszedł do lodówki nalał sobie mleka i usiadł przy stole . Nawet na mnie nie spojrzał . Nie powiem zmartwiło mnie to . Czy naprawdę wszystko zniszczyłam ? Jestem beznadziejna..... Przez moją głupotę chyba go straciłam...
- Idę do siebie . Zawołajcie mnie jak będziemy jechać . - szybko wyszłam z pomieszczenia ledwo powstrzymując łzy . Gdy już byłam w pokoju dałam upust emocją . Rzuciłam się na łóżku i pozwoliłam by bezbarwna ciecz swobodnie spłynęła po moich polikach . Co ja zrobiłam ?! Wszystko zniszczyłam ....

________________________________________________________________________________

No i jest już osiemnasty . Kolejny raz przepraszam za to że tak późno dodaje ale mam ostatnio małe problemy i muszę sobie jakoś poradzić .

                                                    No kurde.... Patrzcie jakie ciacha :))

piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział siedemnasty ....

Po powrocie do domu od razu poszłam do kuchni rozpakować zakupy . Zastałam tan Jaya .
- Jak się czujesz ? - zapytał gdy mnie zobaczył
- Dobrze . Głowa już mnie nie boli .
- Martwiliśmy się o ciebie.
- To miłe z waszej strony . - uśmiechnęłam się do niego
- Ej może pójdziemy wszyscy do tego nowego luna parku co ostatnio otworzyli ?
- Ja odpadam .
- Dlaczego ?
- Wole na razie się oszczędzać .- nie powiem mu , że nie mogę się pokazać w stroju kąpielowym bo na całym ciele mam różnorakie blizny od cięcia się i kilko od tego , że moja cudowna matka parę razy przypaliła mnie papierosem .
- ok. - uśmiechnął się i wyszedł z kuchni. Po chwili w pomieszczeniu zjawiła się blondynka . Dokończyliśmy wszystko na obiad i wszyscy zasiedliśmy do stołu .
- Było pyszne . Dziękuje. - powiedziałam wstając od stołu po skończonym posiłku .
- Gdzie idziesz ? - zapytał Tom
- Teraz odnieść talerz  a potem idę do swojego pokoju . Może trochę się prześpię czy coś. -  zrobiłam tak jak powiedziałam . Od razu po wejściu rzuciłam się na łóżko . Chwila spokoju . Jednak po paru minutach znudziła mi się ta pozycja . Wyprostowałam się do pozycji siedzącej . Spojrzałam na zegarek wiszący na mojej ścianie . Była dokładnie 14:14 . Hm ktoś o mnie myśli . Nie wierze w takie coś ale jednak cieplej się robi na duszy jak przez przypadek takie coś zauważę. Wyciągnęłam z biurka zeszyt i zaczęłam notować . Czasem lubię sobie usiąść w samotności i " wylać " moje myśli na zwykły papier . Wiem , że to głupie , ale dopiero wtedy czuje , że mogę komuś bezgranicznie zaufać . Dziwne , ale prawdziwe .
"Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy." 

*** 
Powolnymi krokami udałam się w poszukiwaniu Nathana . W jego pokoju go nie było . Zeszłam do kuchni a tam nic . Dopiero w salonie znalazłam " moją zgubę " . Usiadłam koło niego i się do niego uśmiechnęłam . 
- Nathaan . - specjalnie przeciągłam jego imię . Popatrzył się na mnie . 
- O co chodzi ? - zapytał spokojnie . 
- Pożyczysz mi swojego laptopa , bo chciała bym sobie przejrzeć różne strony i takie tam . 
- Ok , ale on jest w moim pokoju więc musisz tam po niego iść . 
- Nie ma sprawy . 
- Pomóc ci go poszukać ? 
- Poradzę sobie , ale dziękuje  - uśmiechnęłam się do chłopaka i szybko poszłam po maszynę . Raz dwa ją znalazłam . Weszłam z powrotem do mojego pokoju . Odpaliłam laptopa i zalogowałam się na fb . Dawno mnie tam nie było . Może dwa miesiące , może trzy ... nie wiem . No dużo się tu nie zmieniło oprócz dwóch powiadomień do gier i jednego zaproszenie . A mianowicie od Alexa . No tak . Miałam do niego napisać czy nawet zadzwonić , ale dopiero co wyszłam ze szpitala i wole n razie odpocząć . Powinien mnie zrozumieć . Powinien.... Szybko znudziło się przeglądanie czegoś ci i tak nie ma sensu . Odłożyłam laptopa na miejsce i zeszłam do kuchni . Od samego progu poczułam przepyszne zapachy . W pomieszczeniu znajdował się Nathan . 
- Co pysznego robisz ? - zapytałam siadając do stołu 
- Kurczak plus  ryż i warzywa . 
- Pycha 
- Też chcesz ? 
- Z chęcią - po chwili chłopak podał mi talerz pełen posiłku - Chcesz mnie utuczyć ? 
- Nie - zaśmiał się 
- Przecież ja tego nie zjem . Za dużo 
- Nie przesadzaj . A poza tym musisz przecież coś zjeść , a teraz smacznego . - uśmiechnął się 
- No... dobra . Niech ci będzie . - odwzajemniłam gest . Gdy wkładałam brudny talerz do zmywarki poczułam ciepły oddech na mojej szyi . Po moim ciele przeszedł dreszcz . Gwałtownie się odwróciłam . Zobaczyłam uśmiechniętą twarz Nathana . 
- Może wyjdziemy gdzieś wieczorem . Znam takie fajne miejsce . - wyszeptał mi do ucha 
- Umówiłam się z Kelsey - powiedziałam ledwo słyszalnie . Przy tym chłopaku nie zachowywałam się normalnie .  Co się ze mną dzieje ?! 
- A może jednak ? 
- Innym razem . 
- Dobrze , ale wtedy już na pewno . 
- Yhym - Wtedy Nathan zrobił coś czego nie powinien , albo powinien . Już sama nie wiem delikatnie musnął moje usta . Cudowne uczucie , ale za razem najgorsze na świecie . Czuje się nadal "brudna" po Marcinie . Delikatnie drgnęłam . Chłopak odsunął się ode mnie . 
- Zrobiłem coś nie tak ? - TAK TAK . POCAŁOWAŁEŚ MNIE ! 
- Po prostu nie jestem jeszcze gotowa po ... 
- Nic nie szkodzi . - Przerwał mi przy tym uśmiechając się nieziemsko . 
- To może  ja już pójdę do Kelsey . Pewnie na mnie już czeka . 
- Ta..tak jasne . - widać , że trochę się speszył . Nie powiem ja też .Wyminęłam go i próbowałam ruszyć na górę ale czyjaś ręka na moim nadgarstku to uniemożliwiła . - Ale to niczego między nami nie zmienia ? - popatrzył mi głęboko w oczy 
- Jest ok - uśmiechnęłam się do niego i udałam się w poszukiwanie dziewczyny . 
_____________________________________________________________________

Dawno nie pisałam , ale to z powodu braku dostępu do laptopa i braku weny . Bardzo długo pisałam ten rozdział i osobiście uważam , że jest beznadziejny :///

A to tak na poprawę chumoru.....

niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział szesnasty :....

Na drugi dzień chłopacy przyjechali po mnie by odebrać mnie ze szpitala . Po 20 minutach byliśmy już w domu . Widać było że się o mnie bardzo martwili pomimo tego że dopiero się poznaliśmy . Bardzo się z nimi zżyłam, przez ten krótki okres czasu . Są dla mnie jak rodzina . Nie wyobrażam sobie gdyby teraz miało mi ich zabraknąć i Kels oczywiście . Jest dla mnie jak siostra i najlepsza przyjaciółka w jednym . Bardzo dużo mi pomogła . Tak samo jak Nath . Gdyby nie oni to było by ze mną cienko . Nie dała bym rady bez nich . Od razu po przyjeździe poszłam do kuchni coś zjeść .
- Na co masz ochotę ? - zapytała mnie blondynka
- Szczerze mówiąc to na taki domowy obiad .
- No on będzie domowy , ale jaki chcesz konkretnie ? - zaśmiała się
- No mam ochotę na ziemniaki + kotlecik , do tego jakaś dobra surówka i kompot .
- To jest chyba typowe polskie danie , co ?
- Tak . Chcąc nie chcąc przypomina mi za domem .
- Tęsknisz za nimi ?
- Za kim ? - dobrze wiedziałam o kogo chodzi
- Za rodzinom .
- Szczerze to nie .  Teraz tutaj mam nową rodzinę i jest mi z tym dobrze . Tęsknie za moimi dawnymi przyjaciółmi .
- Co się stało ?
- To  wszystko moja wina . Chcieli mi pomóc a ja odtrąciłam ich . Myślałam wtedy , że są oni tacy jak Marcin , że mnie skrzywdzą . Nie chciałam cierpieć drugi raz i uciekłam od nich . Tak jak od wszystkiego . Teraz żałuje tylko jednego , że nie mam kontaktu z moimi znajomymi . - z oczu popłynęła mi jedna łza . Dziewczyna podeszła do mnie i mnie przytuliła .
- Wiesz może zrobimy sobie dzisiaj taki babski wieczór . Tylko ty i ja . Obejrzymy sobie jakieś romansidło , zjemy lody i takie tam . Co ty na to ? - uśmiechnęła się do mnie
- Jasne . To może ja pójdę do sklepu po jakieś słodycze , co ? A ty w tym czasie zrobisz obiad ?
- Pewnie . To zbieraj się do drobi . Jak chcesz to możesz iść z Tomem to zrobicie od razu większe zakupy .
- Pójdę się go zapytać .
- Ok. - poszłam do salonu . Niestety nie było tam chłopaka . Następnie udałam się do jego pokoju . Delikatnie zapukałam i usłyszałam głośne " proszę " . Weszłam do pokoju . Tom leżał na łóżku i nad czymś rozmyślał .
- Tom pójdziesz ze mną na zakupy ?
- Po co ?
- Bo muszę kupić jakieś słodycze n babski wieczór z Kels i trzeba zrobić jeszcze takie generalne zakupy .
- To chodźmy . - razem zeszliśmy na dół .
- Idziemy na zakupy ! - wydarł się na cały głos Tom . Szliśmy śmiejąc się i rozmawiając. Szybko zrobiliśmy zakupy . Szliśmy pieszo bo sklep był blisko a poza tym była ładna pogoda .
- Mogę cię o co zapytać ? - zapytał niepewnie jak już wracaliśmy .
- Zależy o co .
- Wiesz kto cię wtedy zaatakował , bo Nathan nie chce mi nic powiedzieć a wydaje mi się , że go znasz .
- Tak , to prawda .
- Jeżeli nie chcesz to nie musisz mówić .
- To był mój były . Nie wiem jakim cudem mnie znalazł ponieważ nikt do tej pory nie wiem gdzie jestem .
- Co za idiota . Jak można zrobić krzywdę dziewczynie.
- To nie był pierwszy raz . Jak jestem z wami to wiem , że nic mi nie zrobi , ale boje się gdy jestem sama . On jest do wszystkiego zdolny .
- Co  on ci zrobił ?
- .... - popatrzyłam na niego . Nasze spojrzenia się spotkały .
- Tom on mnie zgwałcił . - powiedziałam to bez żadnego uczucia . Po prostu to już minęło . Nathan wyleczył mnie z niego . Historie o nim nie robią już dla mnie większego wrażenia . Tom mnie przytulił . Co jak co ale to zawsze pomaga . Myśl o gwałcie nadal mnie tak bardzo boli , ale nie myśl o Marcinie .  Pomimo tego , że nie płakałam to i tak to nadal w sobie to przeżywałam . Resztę drogi rozmawialiśmy już na inny temat a mianowicie o Kelsey .

piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział piętnasty :^^^

To nie mogło być prawdą . Nie mógł mnie znaleźć . Jak ? Ja się kurwa pytam jak ? Zaczął się do mnie zbliżać . Był co raz bliżej . Zamarłam . Nie mogłam się nawet ruszyć , nic . Podszedł do mnie z zwycięskim wyrazem twarzy .
- Witaj złotko . Dawno się nie widzieliśmy . - dotknął ręką mój policzek - tak bardzo się za tobą stęskniłem .
- Masz pecha , bo ja za tobą ani trochę . Wręcz przeciwnie byłam szczęśliwa dopóki ty się nie pojawiłeś .
- Dobrze wiem , że ci się podobało . Nie musisz tego ukrywać .
- Ha chyba śnisz . Nigdy . A teraz żegnam , bo moi znajomi na mnie czekają . - próbowałam go wyminąć , ale on złapał mnie za nadgarstki . Nie dałam rady mu się wyrwać .
- Puść mnie - wysyczałam przez zęby .
- Najpierw się zabawimy jak  za starych dobrych czasów .- oparł mnie o ścianę i zaczął mnie całować w szyję . Zaczęłam się z nim szarpać . Nic to nie dało . Był ode mnie silniejszy . Z moich oczów znów zaczęły płynąć łzy . Cholernie się go bałam .Wiedziałam , że teraz już nikt mnie nie uratuje . Byliśmy tu zupełnie sami .
- Marcin proszę zostaw mnie . - powiedziałam przez łzy
- Teraz już  nigdzie mi nie uciekniesz . Nie pozwolę ci na to .  Nie będę cię odstępował na krok - wyszeptał mi do ucho .
- Proszę nie rób mi tego . - zaczął dobierać się do mojej sukienki , a raczej tego co miałam pod nią
- Kochanie wiem , że tego pragniesz .
- Nigdy - wykorzystałam moment w którym na chwile poluźnił uścisk i uderzyłam go dosyć mocno w krocze . Wyrwałam mu się i zaczęłam biec w stronę klubu . Niestety on był szybszy i złapał mnie . Z całej siły popchnął mnie na ścianę przez co uderzyłam się w głowę . Widok zrobił się zamazany i bezwładnie opadłam na ziemie . Usłyszałam tylko jakieś krzyki , to chyba był głoś Nathana . Potem nie pamiętam już nic . Zemdlałam.

Delikatnie otworzyłam oczy . Momentalnie je zamknęłam . Światło , które panowało w pomieszczeniu jak dla mnie było za jasne . Dopiero po trzech nie udanych próbach udało mi się otworzyć w pełni oczy .Rozejrzałam się . Ściany były białe , w pokoju znajdowały się różne aparatury . Jak w jakimś horrorze . To był szpital . Nienawidziłam tego miejsca . Ktoś trzymał  mnie za rękę . Szybko podążyłam wzrokiem do właściciela i zobaczyłam , że jest to Nathan . Spał. Mimowolnie się uśmiechnęłam . Tak szybko jak się pojawił uśmiech na mojej twarzy to mi znikł przypominając sobie wczorajszy wieczór . Zaczęłam płakać . Zakryłam twarz w dłonie . Było  mi strasznie wstyd . Znowu dałam się wykorzystać , chociaż tym razem nie doszło do tego ta ja tak się czułam . Czułam się jak tania dziwka . Poczułam jak ktoś mnie przytula . Wiedziałam kto ale ja nadal czułam obrzydzenie do siebie . Delikatnie się wzdrygnęłam . Nathan się ode mnie odsunął .
- Przepraszam - szepnął
- Nie . To moja wina . Czuje się jak tania dziwka . Nie chce żebyś mnie taką dotykał . - spuściłam głowę
- Co ? Nigdy nie byłaś i nie będziesz dziwką . Kurwa... - wstał i zaczął nerwowo chodzić po pokoju . Po chwili znowu usiadł . Schował twarz w dłonie .
- Przepraszam - powiedział zapłakanym głosem . On płakał . No to teraz jest nas dwóch .
- Ty nic złego nie zrobiłeś . - momentalnie na mnie spojrzał
- Nic ? Kurwa to ja do tego wszystkiego dopuściłem . Mogłem kurwa wyjść z tobą i nic by się ci nie stało .
- Nathan - złapałam go za rękę - nikt nie mógł tego przewidzieć .
- Ja mogłem .
- Nie . Proszę cię nie obwiniaj się za coś na co nie miałeś wpływu . Proszę . - ostatnie zdanie wyszeptałam .
- Jak zobaczyłem jak on cię popchnął . Coś we mnie pękło . Nie mogłem na to patrzeć . Od razu się na niego rzuciłem i ..
- Nathan przytul mnie . - popatrzył na mnie zdziwiony , ale po chwili zrobił to o co prosiłam . Na początku przybliżał się do mnie nie pewnie , ale gdy zobaczył , że go nie odepchnę przytulił mnie z całej siły . W jego ramionach czułam się bezpiecznie . Zapominałam o wszystkich problemach . Tak kochałam go ...

* 3 godziny później *

Nathan nie zostawił mnie ani na chwile . Cały czas przy mnie był . W między czasie przyszedł do mnie lekarz i powiedział mi że mam lekkie wstrząśnienie mózgu . Na szczęście mogę już jutro wyjść . Leżeliśmy właśnie w łóżku ( bez skojarzeń ) i rozmawialiśmy gdy do sali ktoś wszedł . Byli to chłopacy i Kels. Wszyscy się ze mną przywitali .
- Jak się czujesz ? - zapytała troskliwie blondynka siadając koło łóżka na krześle .
- Lepiej - delikatnie się uśmiechnęłam
- A kiedy wychodzisz ? - Max
- Lekarz powiedział , że już jutro .
- Super - Tom
- Ja też się ciesze . Nie lubię szpitali .
- Ja też . Seev jak tu szliśmy podkradł wszystkie babeczki , które ktoś miał . - Tom
- Jak ?
- No.. Powiedzmy , że ktoś odwrócił jej uwagę .
- Rozumiem , że mówiąc ktoś masz na myśli siebie ?
- Ja ? Nie , nie - zaśmiał się
- Ej ale to ty podkradłeś te babeczki mówiąc , że to dla twoje ciężko rannej siostry- dopiero teraz obudził się Siva
- Ciężko rannej siostry ? - podniosłam jedną brew i spojrzałam na Toma
- No bo by mi nie dali - zrobił smutne oczka . Nie mogłam się powstrzymać i wybuchłam śmiechem . Co jak co ale oni zawsze poprawią mi humor.
- Nathan może pojedziesz do domu , odpoczniesz chwile i znowu przyjedziesz ? Na pewno jesteś zmęczony - powiedziałam
- Wole tu zostać
- Byłeś tu całą noc . - Jay
- Co ? Całą noc ? Nathanie Sykes ale to już do domu i nie widzę sprzeciwu . Masz się wyspać .
- Ale nie chce cię zostawić samej .
- Nie zostawisz . My z nią będziemy . - powiedziała blondynka
- No dobra ale i tak nie długo wrócę .  - pożegnał się ze mną i wyszedł .
- Kurde , przecież ja się dzisiaj umówiłam z Alex'em .
- Wszystko załatwione . Zadzwoniłam do niego rano i powiedziałam mu że jesteś chora i nie możesz się z nim dzisiaj spotkać . Powiedział , że mam cię pozdrowić i że masz kiedyś do niego zadzwonić . - powiedziała Kelsey
- Dziękuje ci . Jesteś kochana .
- Może chcesz coś do picia lub jedzenia , bo idę do sklepiku? - zapytał Max
- Kawę po proszę i może jakieś kanapki . - chłopak wyszedł . Bardzo szybko minął mi z nimi czas . Dużo rozmawialiśmy i się śmialiśmy . Nikt nie wypytywał się mnie o wczoraj . To bardzo dobrze . Jak na razie całą prawdę zna tylko Nathan .

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział czternasty :>>>>

Poszliśmy do samochodu . Tym razem pojechaliśmy wszyscy razem samochodem Nathana . Chłopacy wcześniej przyjechali taksówką . Po 20 minutach byliśmy już w domu . Poszłam przemyć twarz do swojej łazienki , następnie udałam się do kuchni .
- Chłopaki co jemy ? - zapytałam
- Nie wiem - zakomunikował Jay
- Hm ... no to na co macie ochotę , to może to się zrobi
- Spaghetti ? - Max
- Nie - zaprzeczyliśmy wszyscy
- Dlaczego ?
- Bo nie mamy dzisiaj na to ochoty .
- Jak nie to nie . Teraz wy wymyślajcie .- powiedział lekko wkurzony George
- No to może lazanie ? - zapytał Seev
- A może coś mniej skomplikowanego ? - poprosiłam
- Pizza - zawołali wszyscy
- Ale taka własnej roboty - dodałam
- A umiesz ją robić ? - zapytał zdziwiony Nathan
- Łatwizna
- No to do roboty dzieci . Ja jestem już trochę starszy i muszę dużo odpoczywać . - próbował wymigać się Tom . Właśnie w tym momencie do kuchni weszła Kelsey .
 - O dobrze że jesteś . Mogła byś wytłumaczyć Tomowi , że jeżeli nam nie pomorze to nic nie dostanie ? - powiedziałam do niej
-  A co robicie ?
- Pizze
- Pychaaa .... Tom . - podniosła głos
- Już już . Ja tylko żartowałem  - czyżby pan nie chce mi się przestraszył się własnej dziewczyny ?
- Haha - wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem
- Już się nie śmiejcie tylko chodźcie robić tą pizze - powiedział cały czerwony Tom
- Tom , Tom - Max poklepał go po plecach . Zabraliśmy się do pracy . Ja wyrabiałam ciasto . Kelsey robiła sos , Max i Nathan kroili pieczarki , Tom i Jay szykowali jeszcze coś na pizze , jakieś warzywa ( szczerze to nie wiem . ) . Posiłek był gotowy już po godzinie , w sumie to dopiero bo chłopaki urządzili sobie bitwę na mąkę .  Z Kelsey stwierdziłam że nie będziemy tego sprzątać , niech radzą sobie sami .
- Jaka dobra . - zachwalał Jay
- No . Musisz częściej taką robić . - Nathan
- Ej wy teraz też umiecie robić więc sami sobie róbcie - powiedziałam
- Co ? - oburzył się Tom
- Jak tak można - powiedział z udawanym fochem Nath
- No normalnie - zaśmiałam się
- Osz ty - powiedział nadal "oburzony"  . Po zjedzeniu poszłam na chwile do siebie . Nie siedziałam tam długo bo po chwili chłopaki zawołali mnie do salonu .
- Tak  ? - zapytałam na wejściu
- Idziemy razem na imprezę i nie ma że nie bo i tak z nami pójdziesz . Jeżeli będziesz się stawiała to użyjemy siły . - Powiedział Tom
- Co?
- Nie co tylko leć się przygotuj bo masz - popatrzył na zegarek Tom - godzinę .  - Już nawet się z nikimi o to nie kłóciłam bo wiedziałam że i tak nie wygram . Szybko poleciłam na górę , wzięłam prysznic i poszłam ubrać to :
Poszłam do łazienki by się przejrzeć . Stanęłam przed lustrem i nie pewnie w nie spojrzałam . Zobaczyłam tam zupełnie inną dziewczynę niż sprzed miesiąca . Była radosna , jej ciało mieniło się . Nabrało koloru , którego kiedyś utraciła . Znowu jest szczęśliwa . Tak to byłam ja . Postanowiłam , że choć trochę się pomaluje . Na początku podkład , korektor , kredka , cienie , tusz i błyszczyk . No no niby tak dawno tego nie robiłam a jestem szczerze zadowolona z końcowego efektu . Spojrzałam na zegar . Akurat się wyrobiłam . Powoli zeszłam  na dół by nie spaść ze schodów . Wszyscy już tam byli . Nie mogli oderwać ode mnie wzroku . 
- I jak może być ? - zapytałam nieśmiało Nathana 
- I ty się jeszcze pytasz ? Wyglądasz ... przepięknie . - ostatnie zdanie wyszeptał mi do ucha 
- No dalej młodzi . Jedziemy .- wydarł się Jay . Wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się do najbliższego klubu . Wchodząc do środka poczułam zmieszany zapach papierosów , potu i alkoholu . Z samego początku poszliśmy do baru napić się drinków . Zabawa była super . Tańczyłam z każdym chłopakiem po parę razy , ale najwięcej z Nathanem . Po jakimś czasie zeszliśmy z parkietu . Zrobiło mi się duszno i wyszłam z klubu . Na zewnątrz widziałam tylko jakąś całującą się parę i zarys jakiejś sylwetki . Zaraz zaraz ja znałam tą syletke .....

wtorek, 24 grudnia 2013

Rozdział trzynasty...

Weszliśmy do pokoju i usiedliśmy na łóżko .
- O której jedziemy do studia ? - zapytałam przerywając ciszę
- O 15
- To mamy trzy godziny - zamyśliłam się
- Wiem co możemy zrobić -powiedział po chwili Nathan . Spojrzałam na niego unosząc jedną  brew . -  Dzisiaj jest dostawa w moim ulubionym sklepie z full capami . Możemy tam jechać i coś nowego kupić .
- Hm . No  nie wiem .
- No zgódź się .
- No dobra . To jedziemy  tylko się przebiorę .  - wstałam z łóżka i zaczęłam kierować się w stronę szafy .
- Po co ? Przecież dobrze wyglądasz .
- Nie .
- Tak .
- Nie .
- Tak i koniec kropka .
- Nathan nie . - odwróciłam się w stronę szafy . Po chwili poczułam jak unoszę się w powietrzu . Szybko się rozejrzałam i okazało się że chłopak przerzucił sobie mnie przez ramię .
- Co ty robisz ? - krzyknęłam na niego
- Niosę cię do samochodu . Nie widać ?
- Ale ja miałam się jeszcze przebrać .
- Mówię ci to już chyba setny raz ,dobrze wyglądasz .

* perspektywa Nathana *


- Mówię ci to już chyba setny raz ,dobrze wyglądasz .- o matko jaka ona jest uparta . I mega słodka .
- Już niech ci będzie , ale zemszczę się na tobie .
- Dobra dobra - lekko się zaśmiałem . Ona tak fajnie wygląda jak się złości . Postawiłem ją koło samochodu - Proszę bardzo - teatralnie się ukłoniłem
- Głupek - zaśmiała się i weszła do pojazdu . Całą drogę śmialiśmy i wygłupialiśmy się . Z nią tak szybko płynie czas . Za szybko . Szkoda tylko , że nic do mnie nie czuje . W sklepie siedzieliśmy naprawdę długo . Kupiliśmy :
i 

 . To znaczy ja te kupiłem +

ten dla Eleny . Na początku nie chciała go przyjąć , ale ją przekonałem . Ona sama kupiła sobie tylko jednego :
 
Po zakupach mieliśmy jeszcze trochę czasu więc zabrałem ją na kawę.                                                          

* perspektywa Eleny * 

Po zakupach poszliśmy na kawę . Wypiliśmy ją w miłej atmosferze . Niestety musieliśmy się już zbierać do studia . Z chłopakami umówiliśmy się że spotkamy się na miejscu .  Po 10 minutach staliśmy już przed budynkiem . Gdy weszliśmy do środka jakaś kobieta podbiegła do nas i zaczęła mówić . 
- Nathan nie stój tu jak kołek i leć do chłopaków . Dzisiaj zaczynacie wcześniej . Chłopaki ci o tym mówili ? 
- Nie . 
- Jezu nie wytrzymam z nimi . Zaczęliście już pół godziny temu . Wszyscy na ciebie czekają . 
- To już idę . - chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął mnie w nieznanym mi kierunku . Chwile potem staliśmy przed wielkimi drzwiami . 
- Tam już nie możesz wejść  sama . Poczekaj chwile na Kelsey , za chwile powinna przyjść i powiedzieć ci co i jak . 
- Ok , to leć bo zostaniesz jeszcze opieprz . - po chwili zostałam sama . Nie chciało mi się czekać tu na dziewczynę i zaczęłam sama zwiedzać budynek . Na ścianach było pełno zdjęć z różnego rodzaju zespołami , w tym parę the wanted . Gdy tak szłam zobaczyłam zbliżającego się ochroniarza .  Nie powinno mnie tu być samej . Szybko odwróciłam się i zaczęłam biec przed siebie . Nie patrzyłam na drogę i wpadłam na jakiegoś chłopaka .  
- Przepraszam - wydukałam . Przyjrzałam mu się . Był mega przystojny nie tak jak Nathan ale był . ( patrz . bohaterowie ) 
- Nic się nie stało . - uśmiechnął się do mnie . - Alex jestem . - wyciągnął do mnie dłoń 
- Elen . Miło mi - odwzajemniłam gest . 
- Co tu robisz ? 
- Przyszłam tu ze znajomymi . Jestem tu pierwszy raz i się trochę zgubiłam . 
- Pomogę ci . Mój ojciec jest tu prezesem i znam tu każdy zakamarek . 
- Dzięki 
- A mogę wiedzieć z kim przyszłaś ? 
- Tak jasne . Kojarzysz może the wanted ? 
- Znasz ich ? 
- Mieszkam z nimi - zaśmiałam się . Alex chyba mi nie dowierzał 
- Na prawdę ? 
- Tak  . To dość długa historia. 
- Mam nadzieje że kiedyś mi ją opowiesz 
- Z miłą chęcią - pomijając nie które szczegóły 
- To tutaj - zaprowadził mnie pod same drzwi 
- Dzięki 
- Masz jakieś plany na jutro ? 
- Nie 
- To dobrze . Przyjadę po ciebie o 14 . Ok ? 
- Jasne 
 - Wtedy sobie porozmawiamy - uśmiechnął się , właśnie w tym momencie przyszli chłopki 
- O cześć Alex - powiedzieli 
- Siema - odpowiedział i z każdym się przywitał 
- To wy się znacie ? - pokazał na mnie i chłopaka Max 
- Wpadłam na niego przez przypadek - powiedziałam 
- Wybaczcie ale ja muszę już iść . Tata na mnie czeka .- Alex - to ja po ciebie jutro przyjadę - powiedział do mnie - Pa 
- Nara - powiedzieliśmy wszyscy a chłopak znikł .