wtorek, 22 lipca 2014

Powrót. .

Hej :) Jest mi strasznie głupio że się nie odzywałam tak długo ale zdarzyło się coś co przyczyniło się do tego że zawiesiłam moje blogi. Postaram się naprawić to co zniszczyłam co nie będzie   łatwe z powodów technicznych... Przepraszam.

sobota, 15 marca 2014

Rozdział dwudziesty trzeci ;p

- Muszę ci jeszcze coś powiedzieć , ale nie wiem jak zareagujesz . - powiedział Nathan 
- Nie rozumiem ... - spojrzałam na jego zielono-niebieskie tęczówki . Były takie smutne...
- Bo ja ... - popatrzył mi głęboko w oczy i złapał mnie za rękę - bo ja cię kocham i nie wyobrażam sobie życia beż ciebie . - z oczu popłynęła mi kolejna porcja łez . Nie spodziewałam sie takiego czegoś . Z jednej strony cieszyłam się że odwzajemnia moje uczucie ale z drugiej strony było mi tak cholernie źle , że stracę go na bardzo długo .  - nie płacz . Proszę cie . - wytarł mi mokre policzki od płaczu . Nie mogłam nic powiedzieć . Miałam taką gule w gardle... 
- Nathan przytul mnie - wydukałam . Chłopak spełnił moją prośbę . W jego ramionach czułam się taka bezpieczna . Odpływałam do innego świata , w którym zapominam o problemach... - kocham cię - wyszeptałam mu do ucha . 
- Obiecaj mi , że to się tak nie skończy - czułam jak przyciska mnie bliżej do siebie . 
- Zrobię wszystko . - odsunął mnie od siebie i znowu popatrzył mi w moje oczy . Delikatnie musnął moje usta . Od razu odwzajemniłam jego pocałunek. Całowaliśmy się coraz bardziej zachłannie . Wplątałam rękę w jego włosy , za to on położył rękę na mojej tali i powoli jeździł nią w górę i w dół . Nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się a w nich stanął mój ojciec . Szybko oderwaliśmy się od siebie . 
- Spakowana ? - zapytał a raczej krzyknął 
- Prawię . - zaczęłam wrzucać ostatnie rzeczy do walizki . 
- To dalej . Nie będę tu wiecznie na ciebie czekał . 
- Już chwila . - zamknęłam walizkę i zaczęłam ją ciągnąć w stronę wyjścia . 
- Pomogę ci - Nathan wziął ode mnie przedmiot . 
- Sama sobie poradzi - warknął mój ojciec . 
- Ja też dam radę - chłopak spojrzał na niego wrogo 

*** przed wyjściem *** 

- Dalej żegnaj się i idziemy . - powiedziała moja matka . Rozejrzałam się po wszystkich . Na początku podeszłam do Kelsey . 
- Oni tak nie mogą - szepnęła mi do ucha jak mnie przytuliła 
- Niestety mogą , ale już nie długo znowu się zobaczymy  .
- Trzymam cię za słowo . - uśmiechnęła się pocieszycielsko . Następnie podeszłam do Toma : 
- To po twojej osiemnastce się widzimy ? - zażartował 
- Jak tylko będziecie mnie chcieli jeszcze widzieć . 
- Kochanie oczywiście , że tak . - kolejny przytulas . Teraz była pora na Jay'a 
- Trzymaj się . - mocno mnie przytulił . 
- Niebawem się zobaczymy . - powiedziałam i podeszłam do Sivy 
- Tylko nie odwalaj tam za dużo . - pogroził mi palcem
- Jasne - zaśmiałam się 
- Już tęsknimy za tobą - powiedział mi na pożegnanie . Potem podszedł do mnie Max 
- Dzwoń do nas codziennie . Jak na spowiedzi pisz nam wszystko . 
- Dobrze . - uśmiechnęłam się i go przytuliłam . Spojrzałam na Nathana . Miał łzy w oczach  z resztą jak ja . Od razu wtuliłam się w jego ramionach . 
- Kocham cię . - wyszeptałam mu do ucha . 
- Ja ciebie też skarbie . Jesteś dla mnie najważniejsza na świecie i proszę wróć w jednym kawałku do mnie . 
- Nie wytrzymam bez ciebie tak długo . - wyłkałam 
- Damy radę . Musimy przez to przejść razem . Obiecuje , że w dniu twojej osiemnastki przylecę do Polski po ciebie. I nawet gdybym miał użyć siłę to cię stamtąd zabiorę .
- Koniec tego dobrego . Idziemy . - warknął mój ojciec . Pocałowałam Nathana ostatni raz . 
- Żegnajcie - pomachałam wszystkim i wyszłam . 

****
Pamiętam to jakby było to wczoraj . Nigdy nie zapomnę tych ich smutnych twarzy . Najbardziej żal mi Nathana . Kocham go . Strasznie za nimi tęsknie . Byli dla mnie jak rodzina  którą straciłam . Przez dwa tygodnie nie miałam z nimi kontaktu . Rodzice zabrali mi telefon , komórkę ... wszystko dzięki czemu mogłabym się skontaktować z chłopakami i Kels . Na szczęście jestem w szkole i zamierzam to wykorzystać . W bibliotece są komputery które można używać w czasie szkolnym . Szczerze mówiąc to mam gdzieś rodziców i ich zasady . Mam wrażenie że próbują mnie zniszczyć psychicznie . Ja się pytam po co ja im ? Po co po mnie przyjechali ? Wstałam z ławki i udałam się do biblioteki . Od razu odpaliłam urządzenie i zalogowałam się na skape . Mimo wczesnej godziny dostępny był Tom . Natychmiast do niego zadzwoniłam. Odebrał .
- Kogo ja widzę - ucieszył się na mój widok
- Hej . Dawno cię nie widziałam .
- No właśnie . Dlaczego dopiero teraz się odzywasz ? Dzwoniliśmy do ciebie , pisaliśmy i nic . - posmutniał
- Po pierwsze to rodzice zabrali mi telefon i laptopa . Nawet nie mam jak się z wami skontaktować . Po drugie jestem teraz w szkole .
- W szkole ?
- Tak . Rodzice mnie tak jakby zmusili żebym poszła do szkoły bo to nie wypada . A dosyć o mnie . Co tam u was ?
- U nas po staremu tylko że teraz każdy chodzi taki smutny . - spuściłam głowę . - tęsknimy za tobą .
- Ja za wami też .
- Za ile do nas przylecisz ?
- Za cztery dni mam osiemnastkę ale nie wiem czy dam radę .
- Dlaczego ?
- Bo nie mam nawet jak kupić biletu....
- My się tym zajmiemy tylko musisz się postarać odzyskać telefon żebyśmy jakoś dali ci znać , o której masz lot i wg.
- Na prawdę ? - chłopak pokiwał twierdząco głową - Dziękuje - na serio się cieszyłam . Jedyna dobra wiadomość w ciągu ostatnich dni . Tylko jeszcze ten telefon... 
- Dla ciebie wszystko .
- Mam do ciebie takie pytanie ....
- Wal
- Jak tam Nathan ? - zaśmiał się
- Szczerze ?
- Tak
- Jest jak wrak człowieka . Nawet nie można z nim normalnie porozmawiać . Naprawdę za tobą tęskni ...
- Nie wiedziałam ...
- Najbardziej przeżywał też to że się nie odzywałaś . Obstawiał dwie wersje .
- Jakie ?
- Pierwsza jest taka , że myślał że oni ci coś zrobili .
- No tak jakby tak było . A druga ?
- Że ... - spojrzał na mnie - że nie chcesz już go znać .
- Co ?! - na serio się tym przejęłam . - mogę mieć do ciebie prośbę ?
- Chcesz żebym go zawołał ?
- Była bym ci bardzo wdzięczna .
- Ok . Tylko ja ci nic nie mówiłem jak coś .
- Ok .
- Nathaaaaan ! - krzyknął Tom
- Cooo ! - odkrzyknął Sykes . Na dźwięk ego głosu uśmiech sam wkradł mi się na twarz .
- Ktoś do ciebie !
- W twoim pokoju ?
- Chodź zobacz... Zaraz będzie - tym razem zwrócił się do mnie . Po chwili do pokoju Parkera wszedł Nathan . Mój Nathan .
- Co jest ? - zapytał
- Patrz - Tom pokazał na monitor . Chłopak osłupiał . Przez chwile nic nie mówił tylko się na mnie patrzył . Uśmiechnęłam się do niego . - To ja was zostawię . Pamiętaj że za chwile mamy wywiad i musimy jechać za 5 minut .
- Ok . - odpowiedział Sykes i usiadł na miejscu Parkera .
- Hej - odezwałam się nieśmiało
- Hej - szeroko się do mnie uśmiechnął . - Dlaczego się nie odzywałaś ? Tęskniłem .... - posmutniał
- Rodzice zabrali mi telefon . - nastała chwila ciszy .
- Kocham cie - odezwał się po chwili
- Ja ciebie też . Za cztery dni się widzimy .
- Co ? To super ! Nawet nie wiesz jak się ciesze . Zajebiście - zaczął krzyczeć . - Ale jak to ? - spoważniał
- Za cztery dni mam osiemnastkę i będę mogła robić co tylko chce .
- Już chce ciebie z powrotem .... Dajesz radę ?
- Nie jest łatwo . Rodzice na każdym kroku pokazują mi , że jestem nikim . Od ojca ostatnio nawet dostałam w twarz . - popłynęły mi łzy . Nathan zacisnął zęby . Wkurzył się
- Zabije go własnoręcznie - powiedział przez zęby
- Poradzę sobie
- Wiem to - uśmiechnął się znowu
- Nathan musimy już jechać - do pokoju wleciał Tom . - Pa - powiedział do mnie i wyszedł
- Kocham cię i nie zapominaj o tym . Jestem przy tobie .
- Ja ciebie też kocham i to bardzo mocna . Dziękuje że jesteś - pomachałam mu jeszcze i się rozłączyłam . Następnie poszłam na lekcje . Szczerze mówiąc nie obchodziło mnie to że jstem już spóźniona , najważniejsze było to że rozmawiałam z Nathanem .....

_______________________________________________________________________________

I jak ? Szczerze to mi się nie podoba ://

sobota, 8 marca 2014

Rozdział dwudziesty drugi ....

Momentalnie moje serce zaczęło bić jak oszalałe . Ja się pytam jak?! W pierwszej chwili nie wiedziałam co mam zrobić . Płakać ? Krzyczeć ? A może zapaść się pod ziemie ? To ostatnie było by najlepszym rozwiązaniem . Tak bardzo bym chciała wtedy cofnąć czas . Dzisiaj wiem , że to już nie ma sensu . Dlaczego wtedy się zgodziłam ? Nie wiem . Sama siebie nie rozumiem , bo przecież jak można być taką idiotką jak ja ? Myślałam , że wszystko się ułoży , ale ..... No tak , zawsze musi być jakieś ale . Od tamtego czasy minęły już dwa tygodnie . A dokładnie za cztery dni będę miała osiemnaście lat . Szybko to zleciało . Tak szczerze to tak bardzo tęsknie za tymi czubkami . Za chłopakami , Nathanem i Kelsey . Byli dla mnie jak rodzina , której od zawsze mi brakowało . No może poza jednym . Już nawet myślałam , że z Nathanem może coś wyjść , przecież zaczęło się układać . Miałam taką nadzieje , ale nadzieja matką głupich . Zawsze , ale to zawsze musi się coś zepsuć . Widocznie za mało się nacierpiałam . Wiedziałam , że życie nie będzie łatwe , ale to już to chyba lekka przesada . Co ja sobie w ogóle wyobrażałam ? Że co , że pojadę a raczej ucieknę do Londynu , że tam mnie nikt nie znajdzie , że ułożę sobie wszystko od początku , że poznam w końcu osobę , której naprawdę na mnie zależy , że będzie dobrze.... że doznam choć na chwilę szczęście ? Byłam , jestem i będę taka głupia , że w to wszystko wierzyłam , wierzę i będę wierzyć . Wiem , że teraz , na dzień dzisiejszy i na najbliższy czas mogę o tym zapomnieć . Marzenia są dla dzieci a ja muszę już wydorośleć .... *****
- Kurwa wstawaj jak do ciebie mówię ! - krzyknął mi do ucha Piotr .
- Nie krzycz - powiedziałam leniwie przeciągając się i otwierając oczy .
- Nie mów mi co mam robić gówniarzu . - i kolejny raz " podniósł ton " .
- Jezu zamknij się wreszcie . Nie dosyć zniszczyłeś mi życie ? Nienawidzę cię i całego tego otoczenia . W dupie mam , że jesteś moim zjebanym ojcem . Dla mnie jesteś nikim . - krzyknęłam patrząc mu prosto w oczy .
- Coś ty powiedziała ?! Powinnaś mieć do mnie szacunek . To przeze mnie chodzisz na tym świecie i
- I też mogę szybko przestać chodzić na tym świecie . A teraz wyjdź z mojego pokoju i zniknij z mojego życia raz na zawsze .
- Nie będziesz wyrzucała mnie z mojego własnego domu . A  teraz to ty mała suko szykuj się do tej zasranej szkoły . I kurwa spróbuj mi iść tylko na wagary albo chociaż minutę się spóźnisz . - wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami . Bezsilnie opadłam na łóżko . Z moich oczów zaczęły płynąć łzy . Dlaczego , dlaczego , dlaczego muszę to być ja ?  Co ja takiego zrobiłam ?Rozejrzałam się po moim pokoju . Nic się nie zmienił od mojej ostatniej wizyty tutaj . Wszystko było takie same . Niebieskie ściany , duża szafa , biurko i dwie komódki . Jeszcze nie dawno tęskniłam za tym miejscem . Teraz go nienawidzę . Tęskniłam nawet za rodzicami , a teraz zdaję sobie sprawę , że to był błąd . Ręką wytarłam mokre poliki i wyciągnęłam z szafy ubrania . Była to zwykły czarna bluza , rurki i do tego podkoszulka .  Poszłam do łazienki przemyć twarz , umyć zęby i się uczesać . Następnie wyszłam jak najszybciej z domu . Nie miałam ochoty kłócić się znowu z tatą lub mamą . Szybko doszłam do szkoły . Jak kiedyś usiadłam na ławce przed klasą i czekałam na dzwonek oznaczający początek lekcji . Już za cztery dni mam osiemnastkę . Już wtedy rodzice nic mi nie zrobią . Nigdy ale to nigdy nie myślałam , że są do takiego czegoś zdolni . Nie rozumiem przecież zawsze mieli mnie w dupie i teraz też mają . To więc dlaczego przyjechali za mną aż do Londynu ? Pamiętam to tak jakby to było wczoraj :
- Dzień dobry . Czy jest tu nasza córka Elena ? - usłyszałam głos mojego ojca . Natychmiast pojawiłam się koło Sivy . - o proszę kogo my znaleźliśmy - tym razem powiedział po polsku . 
- Co wy tu robicie ? - powiedziałam z szeroko otwartymi oczami 
- Jak to co ? Przylecieliśmy po ciebie . - moja matka sztucznie się uśmiechnęła 
- Ja nigdzie nie jadę - szybko zaprzeczyłam.
- Słonko nie masz innego wyjścia 
- Mam . Nigdzie z wami nie idę . 
- Haha jesteś śmieszna , a teraz bierz swoje rzeczy albo dzwonimy po policje i twoich znajomych oskarżymy o porwanie i przetrzymywanie - tata podniósł ton 
- Nie ma mowy - krzyknęłam 
- Chcesz się przekonać ? - matka wyciągnęła z torebki telefon i zaczęła wybijać jakiś numer . Błagalnym wzrokiem spojrzałam na zdezorientowane miny chłopaków . No tak  . Nie rozumieli tego o czym rozmawialiśmy . 
- Kurwa ile mam jeszcze czekać aż szanownie ruszysz tą swoją dupę ? - wydarł się mój ojciec szarpiąc mnie za łokieć . Chłopaki od razu znaleźli się obok mnie widząc tą sytuacje . 
- Niech pan ją zostawi ! - krzyknął Nathan odpychając mojego ojca 
- Haha nie będziesz mi mówić co mam robić szczeniaku . - .... popchnął Sykesa na ścianę . I tak zaczęła się bójka .Zaczęłam ich rozdzielać ale bez skutku . Spojrzałam na chłopaków 
- Pomóżcie mi a nie się patrzycie . - krzyknęłam do nich . Jedynie Max zareagował na moje słowa i ich rozdzielił . Nathan był bardzo zły . 
Wszystko dokładnie pamiętam . Ale najbardziej to co powiedział mi Nathan jak pakowałam swoje rzeczy :
- Musisz jechać ? - stanął za mną Nathan 
- Nie mam innego wyjścia . Sam przecież widziałeś jacy oni są . - wytarłam ręką łzy spływające po mojej twarzy . 
- Ale ja nie mogę cię stracić - szybko pojawił się naprzeciwko mnie i spojrzał mi w oczy 
- Nawet nie wiesz jak cholernie będę za tobą tęsknić . Ale nie mogę zostać - i kolejna porcja łez 
- Obiecaj mi , że jeszcze kiedyś cię zobaczę , proszę . - widziałam jak jego oczy zachodzą delikatną mgiełką . 
- Nie mogę tego zrobić . 
- Proszę . 
- Obiecuje Nathan . 
- Muszę ci jeszcze coś powiedzieć ..... 

czwartek, 27 lutego 2014

Rozdział dwudziesty pierwszy ;DD

- Muszę ci przyznać , że jedzenie było na prawdę pyszne - powiedziałam z uśmiechem do mulata .
- Polecam się na przyszłość - zaśmiał się
- Spoko spoko . Zapamiętam to sobie .
- Dobrze
- Tylko wtedy się z tego nie wykręcaj - pogroziłam mu palcem
- Nie miałbym takiego zamiaru - wszyscy się zaśmialiśmy
- Idziemy teraz gdzieś czy od razu do domu ? - zapytał Max przerywając nam naszą bardzo wciągającą konwersację .
- Mi się nie chce jeszcze wracać do domu - powiedziałam
- Mi też - odezwała się reszta
- To gdzie idziemy ? - zapytał Tom
- Hm.... Ej ja nie mogę tyle myśleć no . Teraz wy wymyślcie coś - krzyknął Seev
- To nie fer no - Nathan
- No właśnie - Jay i Max
- Ej dajcie mu spokój . Wymyślił z jedzeniem to teraz nasza kolej . - obroniłam Irlandczyka
- Lubie cię - Siva mnie przytulił
- Haha ok , ale teraz tak na poważnie . To jak robimy ?
- Basen ? - zaproponował Tom
- Nie nie i jeszcze raz nie - szybko odmówiłam
- Dlaczego ? - dopytywała się reszta
- Bo nie lubię - wymyśliłam coś na szybko
- To na co masz ochotę ? - zapytał Tom
- Hm . No nie wiem . Możemy iść.... hm.... - gdzie by tu iść ?! myśl dziewczyno! MYŚL! - możemy zrobić mini imprezkę .
- Ooooo to mi się podoba , ale słońce mini imprezkę z jakimś konkretnym prowiantem co ? - Tom zabawnie pomachał brwiami i wziął mnie pod pachę
- Oczywiście słoneczko - zaśmiałam się - Naturalnie jeżeli chodzi ci o kubusia czy najwyżej jakąś oranżadkę
- Tak tak . To miałem na myśli - zawiódł się trochę .
- Dobra to tak . Ktoś idzie po zakupi i po prowiant dla pana Toma - powiedziałam - a ktoś inny idzie ogarnąć trochę w domu i coś na szybkiego zrobić na przekąski
- To ja i Jay pójdziemy po zakupy a reszta do domu - zaproponował Nathan
- Ok - wszyscy jednogłośnie się zgodzili .

****
- Idę się przebrać i umyć - krzyknęłam do chłopaków , którzy kończyli zamiatać
- Tylko szybko bo nie długo przyjdą z zakupami i zaczynamy - powiedział Max
- Spoko koko . - weszłam do siebie do pokoju zabrałam szlafrok i poszłam wziąć szybki prysznic . Następnie ubrałam się w to :
I poszłam do salonu gdzie naturalnie wszyscy na mnie czekali . 
- No nareszcie - oburzył się Tom na żarty . 
- A co aż tak bardzo tęskniłeś ? - powiedziałam siadając na kanapie 
- No oczywiście słoneczko - zaśmialiśmy się 
- haha dobre . A od kiedy mówisz na mnie słoneczko słońce ? 
- powiedzmy , że od dziś słońce . A co nie podoba się ? 
 - Eeee najgorzej nie jest ale mogło by być lepiej . - zaczęłam z niego drwić 
- Jak to mogło by być lepiej ?! - krzyknął ledwo powstrzymując śmiech 
- No normalnie - i oberwałam od Parkera poduszką . I za chwile kolejną za co zaczęłam go gonić po całym salonie . W pewnym momencie przerwał nam dzwonek do drzwi . 
- Pójdę otworzyć - zerwał się z kanapy Siva . Po chwili przyszedł z kimś z kim nie chciałam się widzieć . I cały imprezowy humor szlag trafił..... 

________________________________________________________________________________

Jak myślicie kto przyszedł ? Dodaje trochę wcześniej bo w weekend moja siostra ma 18 i jak wiadomo brak czasu . 
Patrzcie co znalazłam :) Kocham to <3



                                                          The Wanted - I want it all

niedziela, 23 lutego 2014

Ważne .... :]

Hej hej hej :) Postanowiłam , że będę bardziej przykładać się do tego żeby rozdziały były systematycznie i dosyć często dodawane dlatego też zazwyczaj będę dodawała w piątek a najpóźniej w sobotę :) Jeżeli dam radę to będą one wcześniej :D I jeszcze jedno .... Zakładam kolejnego bloga , na którego serdecznie zapraszam :] Już jutro albo pojutrze pojawi się tam prolog i trochę bohaterów ...

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział dwudziesty ...

Powoli odwróciłam się za siebie . Dobrze znałam osobę stojącą przede mną . Ten perfidny uśmieszek i te oczy ... Pomimo tego , że kiedyś kochałam tą osobę teraz jej nienawidziłam .
- Czego chcesz ? - odezwałam się chamsko patrząc mu prosto w oczy
- A jak myślisz ? - i znowu to robi . Znowu próbuje zniszczyć moje życie
- Dlaczego nie zostawisz mnie w spokoju ?
- Bo to było by zbyt piękne - zaczął podchodzić coraz bliżej mnie
- Nienawidzę cię - po poliku spłynęła mi łza
- Kotku nie płacz . Wiem , że za mną tęskniłaś .
- Nie i jeszcze raz nie - krzyknęłam .
- Oj no nie bądź zła . - uśmiechnął się do mnie
- Zostaw mnie w spokoju . Zapomnij o mnie .
- Chciałabyś - zaśmiał się . W tym momencie przestraszyłam się go . Szybko odwróciłam się i zaczęłam biec w stronę kina . W między czasie wyjęłam telefon i zaczęłam szukać numeru do któregoś z chłopaków . Na moje nieszczęście lub szczęście miałam numer tylko do Nathana . Od razu nacisnęłam na zieloną słuchawkę . Po trzecim sygnale odebrał .
- Halo ? - zapytał cicho . No tak był w kinie
- Proszę pomóż mi .
- Co się stało ? Gdzie jesteś ? - słyszałam w jego głosie strach i już wcale nie mówił tak cicho , co sprawiło że w oddali usłyszałam jak ktoś go ucisza .
- Proszę  . Szybko .
- Ale co się stało ?
- Marcin mnie znalazł i ...
- Gdzie jesteś ? - przerwał mi
- Zaraz będę przed kinem
- Już idę - usłyszałam tylko i rozłączył się . Marcin nadal za mną biegł . Muszę przyznać , że mam o wiele lepszą kondycję niż ostatnio . Szybko podbiegłam przed budynek gdzie czekał już Nathan. Nie patrzyłam się co i jak tylko od razu wleciałam chłopakowi w ramiona . Mocno mnie przytulił .
- Już jesteś bezpieczna - wyszeptał mi do ucha  .
- O widzę , że już sobie kogoś upatrzyłaś - powiedział Marcin z kpiącym uśmieszkiem
- Masz z tym jakiś problem - powiedział Nathan
- Tak , bo to jest moja dziewczyna .
- Chyba śnisz . O ile mi wiadomo to Elena nie chcę cię znać . I albo zostawisz ją w spokoju , albo gorzko tego pożałujesz . - warknął Nathan
- Grozisz mi ?
- Nie , ostrzegam .
- Haha jesteś śmieszny . Myślisz , że się ciebie boję ?
- A powinieneś . Zbliż się do niej na krok a zabije cię własnymi rękami . - no no no . Nie znałam Nathana z tej strony . W tym momencie bardzo mi zaimponował . - Masz jeszcze coś do powiedzenia ? Bo jak nie to już lepiej idź zanim stanie ci się jakiś wypadek . - Marcin nic nie odpowiedział , za to Nath złapał mnie za rękę i zaprowadził do środka budynku . Gdy weszliśmy w głąb kina chłopak ponownie mocno mnie przytulił - Co ci odbiło , żeby samej gdzieś iść ? - zapytał po chwili
- Tak wiem . To było głupie ale nie spodziewałam się , że go spotkam . - spuściłam głowę
- Nie rób mi tego więcej - złapał mnie za podbródek bym na niego spojrzała
- Przepraszam - i w tym momencie zrobiłam coś czego chyba nie powinnam . Delikatnie musnęłam jego usta . Chłopak na początku był lekko zszokowany , ale po chwili odwzajemnił pocałunek .
- Dlaczego ty mi to robisz ? - zapytał po pocałunku
- Co robię ?
- Tak na mnie działasz ? - uśmiechnęłam się i znowu się do niego przytuliłam . Przy nim czułam się tak jak przy nikim innym . Teraz to wiedziałam . Kochałam go ...
- Chodźmy może do chłopaków . Za chwile film się skończy i skapną się że nas nie ma . - powiedziałam
- Ok - Nathan złapał mnie za rękę i razem poszliśmy do sali ....
***
- Gdzie wy byliście ? - zapytał Tom gdy do nich doszliśmy
- W kawiarni - szybko skłamałam . Nie chciałam , żeby się nie potrzebnie martwili .
- Obydwoje ? - zmrużył oczy pokazując na nas palcem
- Jeszcze dobrze się nie orientuje tutaj  i wolałam z kimś iść .
- To czemu nie poszłaś na przykład ze mną ?
- Bo ty byłeś tak bardzo wciągnięty filmem , że nawet nie zauważyłeś kiedy wyszłam .
- No ok ok . Masz mnie - rozłożył ręce w kapitulującym geście
- Idziemy już , bo głodny jestem ? - podszedł do nas Jay
- I ja - krzyknął za nami Max .
- No ok . - razem wyszliśmy z budynku .
- To gdzie idziemy? - zapytałam jak byliśmy już na zewnątrz .
- Do hmm do pizzerii . Znam taką fajną na rogu . - zaproponował Seev
- Ok - wszyscy jednogłośnie się zgodzili ....

__________________________________________________________________

Hej hej i przepraszam na dzień dobry , że tak póżno dodaje , ale w ostatnim czasie mam ,
trochę więcej nauki niż ostatni a po za tym zbliżają się testy i chce być na nie jako tako przygotowana :)

Co powiecie na to bym założyła jeszcze jednego bloga o zupełnie innym temacie ?

sobota, 8 lutego 2014

Rozdział dziewiętnasty :)

Nie mogłam w to uwierzyć . Sama siebie nie rozumiem ... Dlaczego go wtedy odtrąciłam ? Przecież sama tego chciałam . Jestem skończoną idiotką . To , że nie udało mi się z Marcinem nie oznacza , że od razu musi tak być z Nathanem . On jest inny . Jest taki kochany , przy nim czuje się bezpiecznie , po prostu tak jak przy nikim innym ....  Dobra pora się ogarnąć ! Dziewczyno co się z tobą dzieje ?! Wstałam z łóżka i podeszłam do lustra , które wisi w łazience . No tak .... Płakałam to dużo wyjaśnia . Miałam lekko poczerwieniałe oczy i trochę mokrą bluzę od łez. Od razu przemyłam twarz zimną wodą i delikatnie przypudrowałam co nie powiem jakoś pomogło . Następnie poszłam do szafki i przebrałam się w :
Dlaczego wszystko zawsze musi być takie trudne ? Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi .
- Proszę - powiedziałam trochę głośno
- Mała gotowa ? - do mojego pokoju wparował uśmiechnięty Tom
- Tak tylko jeszcze muszę wziąć telefon i będę miała wszystko .
- To szybciutko szybciutko - zaśmialiśmy się . Zabrałam telefon i wyszliśmy z pokoju . Wszyscy stali przed drzwiami wyjściowymi . Widocznie czekali tylko na mnie .
- To idziemy ? - zapytał się Jay
- Tak
Wyszliśmy z domu . Do kina poszliśmy na pieszo bo to tylko 15 minut drogi . Z resztą była ładna pogoda więc skorzystaliśmy . Nathan cały czas szedł jakiś przybity i nie zwracał na mnie uwagi . Tak jakby mnie tam wg nie było  .Nie powiem że to nie było straszne uczucie . Wybraliśmy jakiś film sensacyjny , który szybko mnie znudził. No dobra wg mnie nie interesował . Nie wiem czy nie mogłam skupić się na filmie bo Nath siedział obok mnie czy to że miałam przeczucie że ktoś mnie obserwuje... Po jakiś 20 minutach nie wytrzymałam i wyszłam z sali kinowej . Chłopaki byli tak skupieni , że pewnie nawet nie zauważyli , że mnie nie ma z nimi . Poszłam do pobliskiej kawiarni . Miałam dokładnie jakieś 90 min . Spoko . Usiadłam przy wolnym stoliku i czekałam za przyjściem kelnerki co nie trwało długo .
- Zamawia pani coś ? - zapytała brunetka na oko w moim wieku. Była bardzo ładna do tego szczerze się uśmiechała .
- Poproszę wodę
- Proszę chwile poczekać
- Dobrze . - Już dosłownie po chwili miałam swój napój . Wypiłam w spokoju bezbarwną ciecz i zawołałam kelnerkę by zapłacić .
- Ile płace ? - zapytałam
- 3 dolary
- Dobrze . A mam do pani takie pytanie .
- Jakiej pani . - zaśmiała się - Iza jestem - podałam mi dłoń
- Elena - powiedziała  z uśmiechem
- To jaka to sprawa ?
- Nie wiesz może czy poszukują tu jakiejś kelnerki czy coś ?
- Właściwie to tu szukają jeszcze jednej kelnerki .
- To super . To gdzie muszę iść żeby się zgłosić .
- Właśnie to zrobiłaś i dostałaś prace
- Ale jak to ?
- Szef jest teraz na urlopie i kazał mi znaleźć jakąś kelnerkę .
- Ale tak od razu ?
- Tak . Wyglądasz na miłą i wg.  Zaczynasz w poniedziałek od przyszłego tygodnia .
- Jezu jak się ciesze ... Ja muszę już iść . To do poniedziałku
- Pa  - pomachałam jej i wyszłam z lokalu . Kurde... nie wiedziałam że tak łatwo mi pójdzie . Przeszłam kawałek i ktoś mnie złapał za rękę .
- Czekałe na ciebie - usłyszałam za sobą . Nagle serce zaczęło mi bić szybciej ...