Pierwsze spotkanie z Ann no nie było może najlepsze ale czy to powód by ją od razu skreślać? Myślę że. .. kurde . Powinnam postawić się na jej miejscu . Wracasz po długiej rozłące od przyjaciół i spotykasz mnie . Nie zna mnie ani nic .
Dobra jeżeli mam być szczera to nie przepadam za tą dziewczyną . Nasze pierwsze spotkanie nie było najmilsze . Starałam się być do niej miła przez cały wieczór, ale no cóż ona nawet się nie wysiliła udawać . I co najważniejsze nikt poza mną tego nie zauważył . To nie jest tak, że jestem jakaś zazdrosna czy coś ... po prostu ehh szkoda gadać.
Leżałam wtulona w Nathana w jego pokoju . Miałam zamknięte oczy gdy chłopak cicho nucił nieznaną mi melodie. Na mojej twarzy gościł mały uśmiech . Napawałam się tym momentem. Wiedziałam, że brunet już niedługo jedzie w trasę koncertową . A dokładniej za dziesięć dni . Nie będzie go ponad miesiąc .
- Nathan jak to będzie gdy wyjedziesz? - zapytałam spoglądając na jego twarz. Posłał mi delikatny uśmiech.
- Wiem, że na początku będzie trudno, ale z biegiem czasu przyzwyczaisz się do tego że mnie nie ma . Mogę ci obiecać, że codziennie będę do ciebie dzwonił, a w wolnej chwili będziemy rozmawiać na skeyp'ie .
- Myślisz, że no wiesz damy radę jako związek?
- Kochasz mnie? - zapytał przerzucając mnie tak, że leżałam pod nim . Ułożył swoje ręce wokół mojej głowy . Nasze twarze dzieliły centymetry. Moje serce gwałtownie przyśpieszyło. Na policzki wkradł mi się odcień różu .
- Tak- wyszeptałam przygryzając dolną wargę.
- Moje kochanie . - szepnął całując mnie delikatnie w usta . - Jesteś tylko moja i nie oddam cię żadnemu frajerowi ... nikomu cię nie oddam. - powiedział między pocałunkami . Wykorzystałam moment w którym chłopak łapał powietrze po dosyć intensywnej walce naszych języków by zrobić mu malinkę . Uśmiechnęłam się dumnie widząc swoje dzieło .
- Czy ty właśnie zrobiłaś mi malinkę? - był rozbawiony moim czynem.
- Ja? No co ty! - zaśmiałam się .
- Osz ty! - brunet zaczął mnie gilgotać . Moje ciało wiło się pod wpływem jego dłoni.
- Nathan haha przestań. - wydukałam nie mogąc opanować się od śmiechu .
- Coś za coś skarbie . - jego usta wygięły się w złośliwym uśmieszku.
- Do.. dobrze . - po tych słowach zostawił mnie w spokoju.
- Poproszę buziaka . O tu- pokazał palcem na swoje wargi . Przekręciłam teatralnie oczami całując ledwo dotykając wskazane miejsce . Nathan zrobił zdziwioną minę na co wytknęłam mu język .
- Ahh czyli to tak się bawimy? - zapytał dosłownie kładąc się na mnie . Owinął rękoma moją talie kładąc głowę na moim i tak małym biuście .
- Nie za wygodnie ci? - powiedziałam z lekką irytacją w głosie.
- Mam bardzo mięciutko- wyszczerzył się bardziej wtulając w moje piersi .
- Właśnie widzę ko...- przerwało mi pukanie do drzwi . Nie zdążyliśmy nawet jakkolwiek odpowiedzieć a głowa Ann wychyliła się zza wcześniej wspomnianego przedmiotu.
- Nathan możemy porozmawiać . Sami . - ostatnie zdanie podkreśliła znacząco na mnie patrząc .
- Yym to ja zostawię was samych . Chłopak nie sprzeczając się zszedł ze mnie . Niechętnie wstałam z łóżka udając się w stronę wyjścia . Zacisnęłam pięści gdy blondynka posłała mi pewny siebie uśmiech . Naburmuszona wyszłam z pomieszczenia zostawiając ich całkowicie samych. Oparłam się o ścianę chowając twarz w dłoniach . Musiałam się uspokoić . Nie mogłam pójść do reszty w takim a nie innym stanie . Od razu zaczęły by się pytania typu co się stało czego bym bardzo chciała uniknąć. Westchnęłam cicho po czym udałam się do salonu gdzie znajdowała się reszta domowników wraz z małym Andym.
***perspektywa Nathana***
Usiadłem normalnie na łóżku czekając aż Ann zrobi dokładnie to samo co ja .
- To o czym chciałaś porozmawiać? - zapytałem spoglądając na blondynkę . Posłałem jej uśmiech by dodać jej trochę odwagi .
- Mogę na początku zadać ci pytanie?
- Jasne....
- Co łączy cie z Eleną? Oczywiście nie musisz mi odpowiadać . - chwilę zastanowiłem się nad odpowiedzią . Nie wiedziałem co mam powiedzieć . Z jednej strony ufałem jej i byłem pewny tego że nie wyda naszego sekretu, a z drugiej nie widziałem dziewczyny ponad dwa lata, mogła zmienić się przez ten długi okres czasu .... chociaż nie miała by komu nas wydać, a poza tym zawsze można zaprzeczyć jej słowom . Ostatecznie wybrałem neutralną drogę wyjścia.
- Odpowiem . To żadna tajemnica . Jesteśmy bardzo blisko ...
- Jesteście przyjaciółmi?
- Coś bardziej niż przyjaciółmi. -posmutniała co mnie trochę zdziwiło .- Coś nie tak? - zapytałem zmartwiony .
- Emm muszę ci coś pokazać . Myślę że powinieneś to zobaczyć . - wyciągnęła zawiniętą w rulon gazetę, której wcześniej w ogóle nie zauważyłem. Wziąłem ją do ręki Nie pewnie rozwinąłem magazyn plotkarski. Momentalnie moje oczy zrobiły się jak pięciozłotówki gdy zlustrowałem okładkę. Było na niej zdjęcie z meczu na którym wczoraj była Elena z Alexem. Zmarszczyłem brwi gdy zdałem sobie sprawę z tego że o to właśnie chodziło . Pewnie jeszcze nie w jednym miejscu piszę o nich . Wiadomo jednak że nie cieszyłem się z tego . Przecież MOJA dziewczyna musiała spędzić czas z tym chujem Alexem . I tak tak jestem cholernie zazdrosny. Ufam mojej brunetce ale do kurwy nędzy nigdy nie będę mógł spodziewać się tego co zamierza chłopak . Elena przeszła już naprawdę dużo i nie mogę dopuścić by cierpiała jeszcze bardziej. Kocham ją jak wariat i najlepiej chronił bym ją przed całym światem, ale niestety jest to niemożliwe....
Spojrzałem na blondynkę. Czekała na jakąkolwiek moją reakcje . No a ja jak to ja nie mogłem oderwać oczu od uśmiechu El.
- Nie powinnam ci tego pokazywać. Wiem, że pewnie jesteś teraz zły i z pewnością chcesz zostać teraz sam, ale ...- potok słów wyleciał z jej ust, który musiałem przerwać . Nie chciałem by dziewczyna się przejmowała .
- Nic się nie stało . Jest ok . - uśmiechnąłem się do niej by potwierdzić swoją wypowiedź.
- Ale jak to? - zapytała w lekkim szoku.
- To trochę skomplikowane.
- Ymm dobrze nie musisz mi się tłumaczyć . Muszę iść sprawdzić co z Andym. - powiedziała wstając .
- Jak chcesz . - odpowiedziałem obojętnie . Może było to trochę niekulturalne ale w tamtym momencie moje myśli krążyły tylko i wyłącznie wokół El... mojej El.
___________________________________________
Rozdział krótki, ale miałam ciężki tydzień i planowałam wstawić go dopiero w poniedziałek/wtorek, a jest dzisiaj także wiecie :)
Do zakładki bohaterowie został dodany wizerunek Ann i jej dzidziusia :)
piątek, 21 listopada 2014
niedziela, 16 listopada 2014
34. Anna...
- Powie mi ktoś o co chodzi? Kelsey? - spojrzałam na blondynkę licząc na to, że mi odpowie . Dziewczyna zrobiła zmartwioną minę po czym złapała mnie za rękę prowadząc w stronę kuchni . Cicho podreptałam za nią .
- Lepiej usiądźmy- powiedziała jak byliśmy już w pomieszczeniu . Postąpiłam tak jak poradziła dziewczyna.
- Proszę.... - odparłam po chwili ciszy .
- Ym jeszcze zanim cię poznaliśmy przyjaźniliśmy się z pewną dziewczyną, Ann . Byliśmy z nią bardzo blisko . Traktowaliśmy ją jak naszą siostrę ... Dosyć szybko się ze sobą zżyliśmy ... Najlepszy kontakt z nią miałam ja i Nathan. Spędzaliśmy z nią każdą wolną chwilę ...
- To ona prawda? - zapytałam cicho .
- Tak- pokiwała twierdząco głową .- Pewnego dnia wyznała mi, że się zakochała, ale nie chciała mi powiedzieć w kim... Byłam głupia, że nic wcześniej zauważyłam .... I wszystko było by dobrze gdy raz będąc pijana wyznała miłość Nathanowi . On zaczął tłumaczyć jej, że traktuję ją jako siostrę ... że między nimi nigdy nic nie będzie . Nie wiem co się stało, ale ona tak po prostu zniknęła . Nie widzieliśmy jej dwa lata... aż do teraz ... Dzisiaj najzwyczajniej zapukała do nas do drzwi . Nie witając się ani nic powiedziała że musi porozmawiać z Nathanem . - blondynka skończyła dokładnie obserwując moją reakcję a ja siedziałam wpatrzona w jeden punkt . Nie wiedziałam co mam myśleć o tej całej sytuacji. W głowie miałam milion pytań na które nie potrafiłam racjonalnie odpowiedzieć . Dlaczego wróciła? Czego może chcieć od Nathana?
- Musiałam ci to powiedzieć- dziewczyna odparła z wyczuwalną winą w głosie .
- Dziękuję, mogłaś w ogóle nic mi nie mówić . - wysiliłam się na słaby uśmiech .
- Ale i tak czuję się winna . Powinnaś się o tym dowiedzieć wcześniej .
- Daj spokój- machnęłam ręką .- ile czasu oni już ze sobą rozmawiają?
- Będzie już dobre dwie godziny- odpowiedziała patrząc na zegarek .
- Czyli między nimi nic nigdy nie było? - to pytanie cisnęło mi się na usta od dłuższego czasu .
- Nie.
- Jak myślisz co ona może od niego chcieć?
- Nie mam pojęcia ... Jest jeszcze coś o czym powinnaś wiedzieć ..
- Hmm? - pomyślałam, że już chyba nic mnie nie zaskoczy po dzisiejszym dniu .
- Ona nie przyszła tutaj sama .
- Nie rozumiem ...
- Miała ze sobą kilku miesięcznego synka . - po wypowiedzeniu tych słów zamarłam . Serce podskoczyło mi do gardła . Zaczęło walić mi jak oszalałe . Ręce całe mi drżały .
- Czy to jego dziecko? - z ledwością wydukałam .
- To niemożliwe- zaprzeczyła bez wahania . Głośna wypuściłam powietrze . Poczułam wielką ulgę .- też się nad tym zastanawiałam . I jestem stu procentowo pewna swoich słów . Nie widzieliśmy jej ponad dwa lata, nawet gdyby wtedy zaszła w ciążę to jej dziecko musiałoby mieć teraz przynajmniej rok, a te ma na oko z trzy cztery miesiące .
- To..to dobrze .
Dziewczyna chciała jeszcze coś powiedzieć ale spojrzała dokładnie na jakiś punkt za mną . Zdezorientowana odwróciłam głowę w stronę drzwi dostrzegając wchodzącego do kuchni Nathana . Ten uśmiechnął się do mnie smutno . Nie wiedzą jak się mam zachować odwróciłam od niego wzrok .
- Elena możemy porozmawiać? - zapytał stając obok mnie .
- Ymm chyba tak- powiedziałam bardzo cicho . Niby chłopak nic złego nie zrobił ale trzymałam go na dystans . Brunet wyciągnął swoją dłoń by pomóc mi wstać z krzesła . Po krótkim zastanowieniu się delikatnie ją złapałam
. Nathan korzystając z okazji splótł nasze palce . Ignorując ciepło bijące w moim brzuchu ruszyłam w stronę mojego pokoju ciągnąc przy okazji za sobą Sykesa . Będąc już w środku puściłam jego dłoń by wygodnie położyć się na łóżku . Dwudziestolatek postąpił tak samo . Wtuliłam się w jego tors . Dopiero wtedy poczułam jak szybko bije jego serce, które stopniowo się uspakajało . Zaczęłam kreślić różnorakie kształty na jego ramieniu .
- Jak było na spotkaniu? - zapytał bawiąc się moimi włosami zaplątując je sobie na palce .
- Fajnie...- odparłam krótko .
- Co robiliście?
- Byliśmy na meczu a potem poszliśmy coś zjeść .... Kim dla ciebie jest Ann? - powiedziałam zanim zdążyłam się ugryźć w język .
- Nikim ważnym ... dzisiaj przyszła poprosić mnie o pomoc .
- A konkretniej?
- Właśnie straciła pracę oraz mieszkanie . Nie ma gdzie się podziać ...
- Zamieszka tu?
- Nie wiem ... powiedziałem, że nie mieszkam tu sam i nie mogę za wszystkich zadecydować ...
- A ona co na to?
- Poprosiła mnie czy mógłbym porozmawiać z innymi o tym wszystkim, wyjaśnić całą sytuacje .
- Dlaczego nie mogła sama z wszystkimi pogadać?
- Jest jej wstyd . Zniknęła na dwa lata nie dając jakiegokolwiek znaku że żyje . I do tego ma dziecko . Na razie powiedziała mi że nie jest gotowa mówić dlaczego wtedy rak postąpiła... teraz jest w hotelu i czeka na moją wiadomość .
- Przepraszam, że tak cały czas pytam, ale...
- Nie, jest ok . - pocałował mnie w czubek głowy przerywając mi . - Chce wiedzieć co o tym wszystkim myślisz...- co ja o tym myślę? Dokładnie to złość . Nie mam pojęcia dlaczego, ale nie znając dziewczyny nienawidzę jej .... ale to nie o mnie tu chodzi . Muszę pomóc jej dziecku...
- Ufasz jej?
- Tak . - odpowiedział bez wahania przez co trochę posmutniałam .
- To może warto spróbować .
- Muszę porozmawiać z resztą .
- To idź teraz . Im szybciej tym lepiej .
- Zaraz- powiedział nachylając się nade mną by delikatnie wypić się w moje usta ....
~~~~~~~~~~
Tak jak myślałam po godzinnej rozmowie reszta zgodziła się by Ann wprowadziła się do nas . Były wymieniane wszystkie za i przeciw ... i no cóż wygrała . W tych rozważaniach nie brałam udziału . Nie chciałam się udzielać, ponieważ wiedziałam, że i tak nikt nie weźmie mojego słowa pod uwagę .
Także wyszło na to że dziewczyna miała przyjść z wszystkimi torbami wieczorem . Starałam się zachować spokój ale i tak się bałam . Nie wiem dlaczego ale miałam złe przeczucie co do tego wszystkiego ... no i muszę się przyznać, że nie przepadałam za Ann.
Ze zdenerwowania zaczęłam robić przysmaki na kolację, które najzwyczajniej zrobiłam w ekspresowym tępię .
Siedziałam w salonie z wszystkimi domownikami czekając na dziewczynę . Gdy usłyszałam dzwonek do drzwi momentalnie każdy zrobił się poważny . Seev poszedł otworzyć po chwili wracając z dwojgiem ludzi . Prześliczna blondynka stanęła z niemowlęciem trzymającego na rękach w salonie . Była lekko speszona całą tą sytuacją .
- Część- odezwała się lekko speszona . Po chwili każdy zaczął się z nią witać oraz bawić z małym chłopczykiem oprócz mnie i Nathana . Niepewnie podeszłam do niej . Bałam się, że mnie wyśmieje . Ja w porównaniu do niej byłam szkaradną osobą która nie powinna w ogóle znaleźć się u jej boku .
- Jestem Elena- przywitałam się z nią wyciągając w jej stronę rękę upewniając się wcześniej że niemowlę znajduje się w ramionach Toma . Posłałam jej lekki wymuszony uśmiech, który miałam wyćwiczony do perfekcji .
- Anna- powiedziała mocno ściskając moją dłoń uśmiechając się sztucznie . Na mojej twarzy pojawił się grymas bólu . Wyrwałam rękę z jej uścisku po czym zaczęłam ją rozmasowywać . Już wiedziałam na sto procent, że się nie polubimy . Moje przypuszczenia zaczęły się sprawdzać....
___________________________________________
Jest może krótki ale chyba dużo wyjaśnia hehe .
Taki mały przypływ wolnego czasu :)
Jeżeli ktoś ma do mnie jakieś pytania czy po prostu chcę popisać to piszcie tutaj :
n.wiktoria1998@wp.pl
Do nn :*
- Proszę.... - odparłam po chwili ciszy .
- Ym jeszcze zanim cię poznaliśmy przyjaźniliśmy się z pewną dziewczyną, Ann . Byliśmy z nią bardzo blisko . Traktowaliśmy ją jak naszą siostrę ... Dosyć szybko się ze sobą zżyliśmy ... Najlepszy kontakt z nią miałam ja i Nathan. Spędzaliśmy z nią każdą wolną chwilę ...
- To ona prawda? - zapytałam cicho .
- Tak- pokiwała twierdząco głową .- Pewnego dnia wyznała mi, że się zakochała, ale nie chciała mi powiedzieć w kim... Byłam głupia, że nic wcześniej zauważyłam .... I wszystko było by dobrze gdy raz będąc pijana wyznała miłość Nathanowi . On zaczął tłumaczyć jej, że traktuję ją jako siostrę ... że między nimi nigdy nic nie będzie . Nie wiem co się stało, ale ona tak po prostu zniknęła . Nie widzieliśmy jej dwa lata... aż do teraz ... Dzisiaj najzwyczajniej zapukała do nas do drzwi . Nie witając się ani nic powiedziała że musi porozmawiać z Nathanem . - blondynka skończyła dokładnie obserwując moją reakcję a ja siedziałam wpatrzona w jeden punkt . Nie wiedziałam co mam myśleć o tej całej sytuacji. W głowie miałam milion pytań na które nie potrafiłam racjonalnie odpowiedzieć . Dlaczego wróciła? Czego może chcieć od Nathana?
- Musiałam ci to powiedzieć- dziewczyna odparła z wyczuwalną winą w głosie .
- Dziękuję, mogłaś w ogóle nic mi nie mówić . - wysiliłam się na słaby uśmiech .
- Ale i tak czuję się winna . Powinnaś się o tym dowiedzieć wcześniej .
- Daj spokój- machnęłam ręką .- ile czasu oni już ze sobą rozmawiają?
- Będzie już dobre dwie godziny- odpowiedziała patrząc na zegarek .
- Czyli między nimi nic nigdy nie było? - to pytanie cisnęło mi się na usta od dłuższego czasu .
- Nie.
- Jak myślisz co ona może od niego chcieć?
- Nie mam pojęcia ... Jest jeszcze coś o czym powinnaś wiedzieć ..
- Hmm? - pomyślałam, że już chyba nic mnie nie zaskoczy po dzisiejszym dniu .
- Ona nie przyszła tutaj sama .
- Nie rozumiem ...
- Miała ze sobą kilku miesięcznego synka . - po wypowiedzeniu tych słów zamarłam . Serce podskoczyło mi do gardła . Zaczęło walić mi jak oszalałe . Ręce całe mi drżały .
- Czy to jego dziecko? - z ledwością wydukałam .
- To niemożliwe- zaprzeczyła bez wahania . Głośna wypuściłam powietrze . Poczułam wielką ulgę .- też się nad tym zastanawiałam . I jestem stu procentowo pewna swoich słów . Nie widzieliśmy jej ponad dwa lata, nawet gdyby wtedy zaszła w ciążę to jej dziecko musiałoby mieć teraz przynajmniej rok, a te ma na oko z trzy cztery miesiące .
- To..to dobrze .
Dziewczyna chciała jeszcze coś powiedzieć ale spojrzała dokładnie na jakiś punkt za mną . Zdezorientowana odwróciłam głowę w stronę drzwi dostrzegając wchodzącego do kuchni Nathana . Ten uśmiechnął się do mnie smutno . Nie wiedzą jak się mam zachować odwróciłam od niego wzrok .
- Elena możemy porozmawiać? - zapytał stając obok mnie .
- Ymm chyba tak- powiedziałam bardzo cicho . Niby chłopak nic złego nie zrobił ale trzymałam go na dystans . Brunet wyciągnął swoją dłoń by pomóc mi wstać z krzesła . Po krótkim zastanowieniu się delikatnie ją złapałam
. Nathan korzystając z okazji splótł nasze palce . Ignorując ciepło bijące w moim brzuchu ruszyłam w stronę mojego pokoju ciągnąc przy okazji za sobą Sykesa . Będąc już w środku puściłam jego dłoń by wygodnie położyć się na łóżku . Dwudziestolatek postąpił tak samo . Wtuliłam się w jego tors . Dopiero wtedy poczułam jak szybko bije jego serce, które stopniowo się uspakajało . Zaczęłam kreślić różnorakie kształty na jego ramieniu .
- Jak było na spotkaniu? - zapytał bawiąc się moimi włosami zaplątując je sobie na palce .
- Fajnie...- odparłam krótko .
- Co robiliście?
- Byliśmy na meczu a potem poszliśmy coś zjeść .... Kim dla ciebie jest Ann? - powiedziałam zanim zdążyłam się ugryźć w język .
- Nikim ważnym ... dzisiaj przyszła poprosić mnie o pomoc .
- A konkretniej?
- Właśnie straciła pracę oraz mieszkanie . Nie ma gdzie się podziać ...
- Zamieszka tu?
- Nie wiem ... powiedziałem, że nie mieszkam tu sam i nie mogę za wszystkich zadecydować ...
- A ona co na to?
- Poprosiła mnie czy mógłbym porozmawiać z innymi o tym wszystkim, wyjaśnić całą sytuacje .
- Dlaczego nie mogła sama z wszystkimi pogadać?
- Jest jej wstyd . Zniknęła na dwa lata nie dając jakiegokolwiek znaku że żyje . I do tego ma dziecko . Na razie powiedziała mi że nie jest gotowa mówić dlaczego wtedy rak postąpiła... teraz jest w hotelu i czeka na moją wiadomość .
- Przepraszam, że tak cały czas pytam, ale...
- Nie, jest ok . - pocałował mnie w czubek głowy przerywając mi . - Chce wiedzieć co o tym wszystkim myślisz...- co ja o tym myślę? Dokładnie to złość . Nie mam pojęcia dlaczego, ale nie znając dziewczyny nienawidzę jej .... ale to nie o mnie tu chodzi . Muszę pomóc jej dziecku...
- Ufasz jej?
- Tak . - odpowiedział bez wahania przez co trochę posmutniałam .
- To może warto spróbować .
- Muszę porozmawiać z resztą .
- To idź teraz . Im szybciej tym lepiej .
- Zaraz- powiedział nachylając się nade mną by delikatnie wypić się w moje usta ....
~~~~~~~~~~
Tak jak myślałam po godzinnej rozmowie reszta zgodziła się by Ann wprowadziła się do nas . Były wymieniane wszystkie za i przeciw ... i no cóż wygrała . W tych rozważaniach nie brałam udziału . Nie chciałam się udzielać, ponieważ wiedziałam, że i tak nikt nie weźmie mojego słowa pod uwagę .
Także wyszło na to że dziewczyna miała przyjść z wszystkimi torbami wieczorem . Starałam się zachować spokój ale i tak się bałam . Nie wiem dlaczego ale miałam złe przeczucie co do tego wszystkiego ... no i muszę się przyznać, że nie przepadałam za Ann.
Ze zdenerwowania zaczęłam robić przysmaki na kolację, które najzwyczajniej zrobiłam w ekspresowym tępię .
Siedziałam w salonie z wszystkimi domownikami czekając na dziewczynę . Gdy usłyszałam dzwonek do drzwi momentalnie każdy zrobił się poważny . Seev poszedł otworzyć po chwili wracając z dwojgiem ludzi . Prześliczna blondynka stanęła z niemowlęciem trzymającego na rękach w salonie . Była lekko speszona całą tą sytuacją .
- Część- odezwała się lekko speszona . Po chwili każdy zaczął się z nią witać oraz bawić z małym chłopczykiem oprócz mnie i Nathana . Niepewnie podeszłam do niej . Bałam się, że mnie wyśmieje . Ja w porównaniu do niej byłam szkaradną osobą która nie powinna w ogóle znaleźć się u jej boku .
- Jestem Elena- przywitałam się z nią wyciągając w jej stronę rękę upewniając się wcześniej że niemowlę znajduje się w ramionach Toma . Posłałam jej lekki wymuszony uśmiech, który miałam wyćwiczony do perfekcji .
- Anna- powiedziała mocno ściskając moją dłoń uśmiechając się sztucznie . Na mojej twarzy pojawił się grymas bólu . Wyrwałam rękę z jej uścisku po czym zaczęłam ją rozmasowywać . Już wiedziałam na sto procent, że się nie polubimy . Moje przypuszczenia zaczęły się sprawdzać....
___________________________________________
Jest może krótki ale chyba dużo wyjaśnia hehe .
Taki mały przypływ wolnego czasu :)
Jeżeli ktoś ma do mnie jakieś pytania czy po prostu chcę popisać to piszcie tutaj :
n.wiktoria1998@wp.pl
Do nn :*
piątek, 14 listopada 2014
33. Mam na imię Alex ...
Alex... kim on w ogóle dla mnie jest? Spotkałam go zaledwie parę razy i nic poza tym . Lubię go, ale wyłącznie jako kolegę .... ewentualnie jako przyjaciela? Nie wiem . W głowie miałam jeden wielki mętlik . Zagniotłam rąbek mojego szarego sweterka . Siedziałam w umówionym miejscu już od pół godziny . Ze zdenerwowania wyszłam z domu o wiele za wcześnie . Bałam się ... nie chciałam wykorzystywać chłopaka, nikogo nie chciałam wykorzystywać . Kelsey od samego rana próbowała wbić mi do głowy że nic złego nie robię, ale no cóż ja znam prawdę .
Spojrzałam na ekran telefonu . Była dokładnie czternasta . Zagryzłam dolną wargę mając nadzieję, że choć trochę się uspokoję . Nie było to takie łatwe ... Dostrzegłam uśmiechniętego chłopaka idącego w moją stronę . Automatycznie wstałam z ławki ruszając w kierunku bruneta . Wymusiłam z siebie lekki uśmiech, choć pewnie przypominał on grymas...
- Hej- pocałował mnie w policzek na powitanie przez co się trochę spięłam . Nie byłam przygotowana na taki krok z jego strony .
- Ymm hej .
- Mam pewien pomysł .
- Jaki? Mieliśmy iść na kawę.. - powiedziałam ruszając z chłopakiem przed siebie.
- No właśnie o to chodzi, że nie idziemy na kawę- wyszczerzył się .
- Ale.. jak to?
- Mam dwa bilety na mecz .
- Ok, a kto gra?
- Nawet nie wiem . Zostałem te bilety od kolegi ... Nie podoba się? - zapytał zmartwiony gdy zobaczył moją minę .
- Nie . Nie o to chodź ... po prostu przypomniałam sobie coś . - tak tak przypomniałam sobie, że jestem zimną suką, która chcę go tylko wykorzystać a on niczego nie świadomy jest do mnie taki .. miły .
- Na pewno?
- Tak- posłałam mu uśmiech . - To prowadź. - zmieniłam szybko temat wiedząc, że byłam bliska rozpłakania się .
- Musimy dojść na stadion, który jest praktycznie za rogiem .
Po dosłownie piętnastu minutach byliśmy już na swoich miejscach . Z pewnością stalibyśmy jeszcze w kolejce gdyby nie znajomości Alexa .
- Miałaś jakiś konkretny powód by się ze mną spotkać? - zapytał przerywając cisze panującą między nami .
- Kiedyś obiecałam ci wyjście i pomyślałam, że to dobry pomysł żeby w końcu się spotkać . - skłamałam .
- Mam pytanie.
- Dawaj- posłałam mu szczery uśmiech .
- Jak to się stało że poznałaś The Wanted . Wcześniej nigdy mi o tobie nie wspominali ...
- Jeżeli mam być szczera to znam ich już naprawdę długo . Poznałam ich na jednej z imprez . Nawet dobrze nie pamiętam kiedy to było- cicho się zaśmiałam . - i w sumie od tamtego momentu jestem z chłopakami bardzo blisko . Są dla mnie jak starsi bracia . - nie nie byłam szczera . Kłamstwa wychodziły z moich ust automatycznie . Nie miałam na nie wpływu . W tamtym momencie myślałam tylko o Nathanie.
***perspektywa Alexa***
Uśmiechnąłem się do Eleny . Jaka ona głupiutka . Czy ona na serio myśli że jestem idiotą? Wiem o niej dosłownie wszystko i kurwa gdyby nie nasz plan to już dawno bym ją rżnął w jakiejś ciemnej dupie . Może jest dla mnie zwykłą dziwką, ale trzeba przyznać że jest niezła . Suka...
- Wiesz, chyba muszę podziękować chłopakom, że zabrali cie wtedy do studia . - puściłem jej ' oczko ' . Dziewczyna się zarumieniła i zwróciła twarzą w stronę boiska . Przybliżyłem się do niej szepcząc jej do ucha :
- Ślicznie się rumienisz . - spojrzała na mnie lekko zmieszana .Haha no nie pierdolcie, że jest taka wstydliwa . Przecież wiem jaka jest dobra w łóżku ... No może osobiście jej nie sprawdziłem ale to tylko kwestia czasu . Tak szybko jej nie oddam...
- Nie mów tak ... - wyszeptała całkiem poważnie patrząc mi w oczy .
- Dlaczego? - przybliżyłem twarz do jej dzięki czemu dzieliły nas marne centymetry . Brunetka gwałtownie odsunęła się robiąc przy tym zniesmaczoną minę .
- Czego ty ode mnie oczekujesz? - odpowiedziała pytaniem . Nie było to zbyt mądre ale no cóż. .. Bez problemu mogłem dostrzec że żałuję wcześniej wypowiedzianych słów . Idiotka... czy ona myślała że chce ją pocałować? Haha chciałaby.
- Tego samego co ty- wypaliłem wymijająco . Elena zamknęła oczy by po chwili spojrzeć na mnie uśmiechnięta .
~~~~~~
- To gdzie teraz idziemy? - zapytała po skończonym meczu .
- Możemy iść coś zjeść- posłałem jej uśmiech. Jaka ona naiwna....
- Pewnie- odwzajemniła gest- nie daleko jest naprawdę fajna knajpka . Muszę przyznać , że jedzenie tam jest wyśmienite . - zachwycała się jak rudy seksem ....
- To chodźmy- powiedziałem szybko . Chciałem już iść do domu i mieć święty spokój . Gdyby nie mój kuzyn to już dawno mnie tu nie było ...
- Szczerze mówiąc to nic o tobie nie wiem.... - odparła siadając przy jednym ze stolików .
- A co byś chciała o mnie wiedzieć?
- Hmm no nie wiem- zrobiła minę smutnego szczeniaczka co wywołało u mnie napad śmiechu .
- No to może zacznę opowiadać, a ty jak coś to będziesz zadawać mi pytania
- Ok- ułożyła ręce na stoliku skupiając całą swoją uwagę na mnie .
- Mam na imię Alex . Jestem dziewiętnastoletnim ciachem . Mieszkam w Londynie . Hm interesuje się .... nie interesuje się niczym konkretnym. To chyba na tyle . - wzruszyłem bezradnie ramionami .
- Masz może jakieś rodzeństwo? - zapytała po krótkim zastanowieniu się .
- Nie, jestem jedynakiem . A jak to jest z tobą?
- Dokładnie tak samo jak ty. - uśmiechnęła się krzywo przez co od razu wywnioskowałam że jej słowa mają ukryte oblicze ...
***perspektywa Eleny****
- Muszę już iść . - powiedziałam wstając z krzesła . Siedziałam z Alexem w knajpce, do której kiedyś zabrał nas Seev .
- Odprowadzę cię- uśmiechnął się do mnie powtarzając moje ruchy. Położyłam na stoliku dziesięć funtów .za swoje zamówienie . Chłopak widząc mój czyn zabrał z powrotem pieniądze wkładając je do kieszeni moich rurek . Wyciągnął z portfela dwadzieścia funtów i ułożył je na tym samym miejscu co ja .
- Nie możesz za mnie płacić . - pokręciłam przecząco głową .
- Mogę .
- Nie, nie możesz. - otworzył drzwi wyjściowe przepuszczając mnie pierwszą .
- Mogę i koniec dyskusji .
- Jesteś uparty ...- mruknęłam .
- Ja? Ty chyba nie mówisz poważnie .
- Mówię i zdania nie zmienię .
- To w takim razie jesteś najbardziej upierdliwą osobą jaką znam .
- Ha ha bardzo śmieszne- przewróciłam oczami cicho parskając .
- Tak wiem . Strasznie się uśmiałem . - po jego słowach oboje wybuchnęliśmy śmiechem .
Chwile po tym byliśmy już pod moim i The Wanted domu . Przytuliłam Alexa na pożegnanie i weszłam do budynku .Ściągnęłam buty kładąc je na swoje stałe miejsce na jednej z półek . Następnie udałam się do salonu gdzie spotkałam Kelsey z chłopakami bez Nathana .
- I jak było? - blondynka od razu mnie dostrzegła .
- Fajnie...- powiedziałam siadając na wolnym fotelu .
- Tylko tyle? - jej mina zrzedła .
- Tak, a czego się spodziewałaś? - odparłam z wyczuwalną w głosie goryczą .
- Tylko się pytam . Nie musisz być wredna . - miała rację . Przez całą tą sytuację zaczęłam wyżywać się na innych . To już nie pierwszy raz gdy kogoś tak potraktowałam .
- Przepraszam nie powinnam cię tak traktować ... Jest mi ciężko z tym wszystkim...- wyszeptałam spoglądając na swoje palce .
- Kochanie wiesz, że nic się nie stało, a poza tym robisz to tylko i wyłącznie dla swojego szczęścia . Musisz być teraz twarda w tym wszystkim . - położyła dłonie na moje ręce dając mi uczucie wsparcia . Popatrzyłam się na nią posyłając jej jeden z najpiękniejszych uśmiechów .
- Dziękuję- przytuliłam dziewczynę .
- Ooo- usłyszałam za naszymi plecami . Kompletnie zapomniałam, że nie jesteśmy tu same.
- Głupki- zaśmiałyśmy się .
- Jak już to kochane głupki- poprawił mnie Tom .
- Tak tak . Nathan jest u siebie? - zapytałam rozbawiona . Na moje słowa wszyscy jakby spoważnieli . Każdy patrzył się wszędzie byle nie na mnie .
- Mogę wiedzieć o co chodzi? - nikt nie raczył się odezwać . - Nieważne sama się dowiem . - Chciałam ruszyć w stronę pokoju Sykesa gdy poczułam ścisk na moim nadgarstku.
- Nathan ma gościa- dostrzegłam przestraszony wzrok dziewczyny .
- Kogo? - zmarszczyłam brwi . To przecież nie może być tak bardzo ważne bym nie mogła się z nim spotkać .
- To
Spojrzałam na ekran telefonu . Była dokładnie czternasta . Zagryzłam dolną wargę mając nadzieję, że choć trochę się uspokoję . Nie było to takie łatwe ... Dostrzegłam uśmiechniętego chłopaka idącego w moją stronę . Automatycznie wstałam z ławki ruszając w kierunku bruneta . Wymusiłam z siebie lekki uśmiech, choć pewnie przypominał on grymas...
- Hej- pocałował mnie w policzek na powitanie przez co się trochę spięłam . Nie byłam przygotowana na taki krok z jego strony .
- Ymm hej .
- Mam pewien pomysł .
- Jaki? Mieliśmy iść na kawę.. - powiedziałam ruszając z chłopakiem przed siebie.
- No właśnie o to chodzi, że nie idziemy na kawę- wyszczerzył się .
- Ale.. jak to?
- Mam dwa bilety na mecz .
- Ok, a kto gra?
- Nawet nie wiem . Zostałem te bilety od kolegi ... Nie podoba się? - zapytał zmartwiony gdy zobaczył moją minę .
- Nie . Nie o to chodź ... po prostu przypomniałam sobie coś . - tak tak przypomniałam sobie, że jestem zimną suką, która chcę go tylko wykorzystać a on niczego nie świadomy jest do mnie taki .. miły .
- Na pewno?
- Tak- posłałam mu uśmiech . - To prowadź. - zmieniłam szybko temat wiedząc, że byłam bliska rozpłakania się .
- Musimy dojść na stadion, który jest praktycznie za rogiem .
Po dosłownie piętnastu minutach byliśmy już na swoich miejscach . Z pewnością stalibyśmy jeszcze w kolejce gdyby nie znajomości Alexa .
- Miałaś jakiś konkretny powód by się ze mną spotkać? - zapytał przerywając cisze panującą między nami .
- Kiedyś obiecałam ci wyjście i pomyślałam, że to dobry pomysł żeby w końcu się spotkać . - skłamałam .
- Mam pytanie.
- Dawaj- posłałam mu szczery uśmiech .
- Jak to się stało że poznałaś The Wanted . Wcześniej nigdy mi o tobie nie wspominali ...
- Jeżeli mam być szczera to znam ich już naprawdę długo . Poznałam ich na jednej z imprez . Nawet dobrze nie pamiętam kiedy to było- cicho się zaśmiałam . - i w sumie od tamtego momentu jestem z chłopakami bardzo blisko . Są dla mnie jak starsi bracia . - nie nie byłam szczera . Kłamstwa wychodziły z moich ust automatycznie . Nie miałam na nie wpływu . W tamtym momencie myślałam tylko o Nathanie.
***perspektywa Alexa***
Uśmiechnąłem się do Eleny . Jaka ona głupiutka . Czy ona na serio myśli że jestem idiotą? Wiem o niej dosłownie wszystko i kurwa gdyby nie nasz plan to już dawno bym ją rżnął w jakiejś ciemnej dupie . Może jest dla mnie zwykłą dziwką, ale trzeba przyznać że jest niezła . Suka...
- Wiesz, chyba muszę podziękować chłopakom, że zabrali cie wtedy do studia . - puściłem jej ' oczko ' . Dziewczyna się zarumieniła i zwróciła twarzą w stronę boiska . Przybliżyłem się do niej szepcząc jej do ucha :
- Ślicznie się rumienisz . - spojrzała na mnie lekko zmieszana .Haha no nie pierdolcie, że jest taka wstydliwa . Przecież wiem jaka jest dobra w łóżku ... No może osobiście jej nie sprawdziłem ale to tylko kwestia czasu . Tak szybko jej nie oddam...
- Nie mów tak ... - wyszeptała całkiem poważnie patrząc mi w oczy .
- Dlaczego? - przybliżyłem twarz do jej dzięki czemu dzieliły nas marne centymetry . Brunetka gwałtownie odsunęła się robiąc przy tym zniesmaczoną minę .
- Czego ty ode mnie oczekujesz? - odpowiedziała pytaniem . Nie było to zbyt mądre ale no cóż. .. Bez problemu mogłem dostrzec że żałuję wcześniej wypowiedzianych słów . Idiotka... czy ona myślała że chce ją pocałować? Haha chciałaby.
- Tego samego co ty- wypaliłem wymijająco . Elena zamknęła oczy by po chwili spojrzeć na mnie uśmiechnięta .
~~~~~~
- To gdzie teraz idziemy? - zapytała po skończonym meczu .
- Możemy iść coś zjeść- posłałem jej uśmiech. Jaka ona naiwna....
- Pewnie- odwzajemniła gest- nie daleko jest naprawdę fajna knajpka . Muszę przyznać , że jedzenie tam jest wyśmienite . - zachwycała się jak rudy seksem ....
- To chodźmy- powiedziałem szybko . Chciałem już iść do domu i mieć święty spokój . Gdyby nie mój kuzyn to już dawno mnie tu nie było ...
- Szczerze mówiąc to nic o tobie nie wiem.... - odparła siadając przy jednym ze stolików .
- A co byś chciała o mnie wiedzieć?
- Hmm no nie wiem- zrobiła minę smutnego szczeniaczka co wywołało u mnie napad śmiechu .
- No to może zacznę opowiadać, a ty jak coś to będziesz zadawać mi pytania
- Ok- ułożyła ręce na stoliku skupiając całą swoją uwagę na mnie .
- Mam na imię Alex . Jestem dziewiętnastoletnim ciachem . Mieszkam w Londynie . Hm interesuje się .... nie interesuje się niczym konkretnym. To chyba na tyle . - wzruszyłem bezradnie ramionami .
- Masz może jakieś rodzeństwo? - zapytała po krótkim zastanowieniu się .
- Nie, jestem jedynakiem . A jak to jest z tobą?
- Dokładnie tak samo jak ty. - uśmiechnęła się krzywo przez co od razu wywnioskowałam że jej słowa mają ukryte oblicze ...
***perspektywa Eleny****
- Muszę już iść . - powiedziałam wstając z krzesła . Siedziałam z Alexem w knajpce, do której kiedyś zabrał nas Seev .
- Odprowadzę cię- uśmiechnął się do mnie powtarzając moje ruchy. Położyłam na stoliku dziesięć funtów .za swoje zamówienie . Chłopak widząc mój czyn zabrał z powrotem pieniądze wkładając je do kieszeni moich rurek . Wyciągnął z portfela dwadzieścia funtów i ułożył je na tym samym miejscu co ja .
- Nie możesz za mnie płacić . - pokręciłam przecząco głową .
- Mogę .
- Nie, nie możesz. - otworzył drzwi wyjściowe przepuszczając mnie pierwszą .
- Mogę i koniec dyskusji .
- Jesteś uparty ...- mruknęłam .
- Ja? Ty chyba nie mówisz poważnie .
- Mówię i zdania nie zmienię .
- To w takim razie jesteś najbardziej upierdliwą osobą jaką znam .
- Ha ha bardzo śmieszne- przewróciłam oczami cicho parskając .
- Tak wiem . Strasznie się uśmiałem . - po jego słowach oboje wybuchnęliśmy śmiechem .
Chwile po tym byliśmy już pod moim i The Wanted domu . Przytuliłam Alexa na pożegnanie i weszłam do budynku .Ściągnęłam buty kładąc je na swoje stałe miejsce na jednej z półek . Następnie udałam się do salonu gdzie spotkałam Kelsey z chłopakami bez Nathana .
- I jak było? - blondynka od razu mnie dostrzegła .
- Fajnie...- powiedziałam siadając na wolnym fotelu .
- Tylko tyle? - jej mina zrzedła .
- Tak, a czego się spodziewałaś? - odparłam z wyczuwalną w głosie goryczą .
- Tylko się pytam . Nie musisz być wredna . - miała rację . Przez całą tą sytuację zaczęłam wyżywać się na innych . To już nie pierwszy raz gdy kogoś tak potraktowałam .
- Przepraszam nie powinnam cię tak traktować ... Jest mi ciężko z tym wszystkim...- wyszeptałam spoglądając na swoje palce .
- Kochanie wiesz, że nic się nie stało, a poza tym robisz to tylko i wyłącznie dla swojego szczęścia . Musisz być teraz twarda w tym wszystkim . - położyła dłonie na moje ręce dając mi uczucie wsparcia . Popatrzyłam się na nią posyłając jej jeden z najpiękniejszych uśmiechów .
- Dziękuję- przytuliłam dziewczynę .
- Ooo- usłyszałam za naszymi plecami . Kompletnie zapomniałam, że nie jesteśmy tu same.
- Głupki- zaśmiałyśmy się .
- Jak już to kochane głupki- poprawił mnie Tom .
- Tak tak . Nathan jest u siebie? - zapytałam rozbawiona . Na moje słowa wszyscy jakby spoważnieli . Każdy patrzył się wszędzie byle nie na mnie .
- Mogę wiedzieć o co chodzi? - nikt nie raczył się odezwać . - Nieważne sama się dowiem . - Chciałam ruszyć w stronę pokoju Sykesa gdy poczułam ścisk na moim nadgarstku.
- Nathan ma gościa- dostrzegłam przestraszony wzrok dziewczyny .
- Kogo? - zmarszczyłam brwi . To przecież nie może być tak bardzo ważne bym nie mogła się z nim spotkać .
- To
poniedziałek, 10 listopada 2014
32. Ufam Ci....
Ważne pod rozdziałem!
- Co masz konkretnie na myśli? - zapytał po długiej chwili ciszy . Chłopak oddychał nierównomiernie a jego ciało było całe spięte . Usiadłam by dokładnie widzieć twarz bruneta. Nie wyrażała żadnych emocji . Zaczęłam się denerwować . Nie powinnam zaczynać w ogóle tego tematu...
- Myślę, że Marcin powinien zobaczyć mnie z jakimś innym chłopakiem . Może właśnie wtedy dał by nam spokój . - wyszeptałam patrząc na moje ręce . W tamtym momencie bardzo ale to bardzo mnie interesowały. Wszystko byle na niego nie spojrzeć....
- Jak ty sobie to wyobrażasz? Że będę bezczynnie patrzył na to jak całujesz się z innym chłopakiem? Jak on cię dotyka?
- Wiem jak to wygląda...
- Pomyślałaś w ogóle jak ja się będę czuł patrząc na to wszystko? - mogłam wyczuć w jego głosie wyrzuty i smutek. Bolało mnie to ... bo to ja do tego doprowadziłam .
- Nathan a wiesz jak ja się teraz czuję? Pragnę się do ciebie przytulić... chcę cię traktować jak kogoś więcej nie tylko wtedy gdy nikt nie patrzy . - w moich oczach pojawiły się łzy . Za wszelką cenę starałam się by nie spłynęły mi po twarzy..
- Wiem, że to nie jest łatwe, ale damy sobie radę .
- Nie Nathan . Ciągle to powtarzasz a i tak nic się nie zmienia . Ja już mam tego dość . - moje policzki zaczęły robić się mokre . Nie miałam na to wpływu . Zamknęłam oczy by choć trochę się uspokoić. Poczułam jak dwa silne ramiona oplatają moje ciało lekko je kołysząc .
- Przepraszam.. ja naprawdę nie chcę żebyś cierpiała- powiedział czule całując mnie w głowę .
- Dlaczego nie może być dobrze?
- Nie wiem kochanie, ale przysięgam, że to niedługo się zmieni . Kocham cię księżniczko. - odwróciłam się do niego tak, że byliśmy twarzą w twarz .
- Obiecujesz?
- Tak- odpowiedział bez wahania . - I proszę nie płacz już nigdy więcej . - wytarł kciukiem moje policzki po czym je pocałował .
- Kocham cię- wtuliłam się w jego tors .
- Nie potrafiłbym cię nikomu oddać . - wyszeptał mi do ucha . Uśmiechnęłam się pod nosem .
Siedzieliśmy tak jeszcze bardzo długo .
- Chodź - chłopak złapał mnie za rękę ciągnąc w stronę drzwi .
- Ale gdzie? Nathan- zapytałam zdezorientowana .
- Zobaczysz- powiedział kierując się do salonu.
- Nathan ktoś może nas zobaczyć .
- Zaufaj mi- uśmiechnął się przekraczając próg pomieszczenia, w którym byli wszyscy domownicy . Jak na komendę spojrzeli na nas a potem na nasze splecione palce .
- Musimy wam coś powiedzieć . - odparł MÓJ chłopak . Jak to super brzmi .
- Jesteś w ciąży? - Tom spojrzał na mnie z bananem na ustach.
- Co? Nie- brunetowi zrzedła mina .
- Jesteśmy razem . - Nathan dumnie się uśmiechnął. - Jesteś moja- szepnął mi do ucha tak że tylko ja to usłyszałam . Cicho się zaśmiałam.
Po chwili każdy nam pogratulował , oprócz Kelsey, która dowiedziała się o tym rano .
- To idziemy do klubu- krzyknął Jay pocierając ręce .
- Trzeba to opić- dołączył się do niego Parker
- Tak . To dobry pomysł . - powiedział Seev przybijając piątkę Maxowi .
- My nie idziemy . - odparłam równo z moim brunetem .
- No popatrz jacy zgrani, ale i tak nie macie nic do gadania .
- Tom my nie możemy nigdzie razem iść z Nathanem .
- Niby dlaczego?
- To trochę skomplikowane. - usiadłam na kanapie . Po mnie zrobiła to reszta oprócz Sykesa . Chłopak posadził mnie sobie na kolana szepcząc mi na ucho że tak jest dobrze .
- Powiecie nam o co chodzi? - dopytywał się George .
- Jak sami wiecie z Polski wyjechałam przede wszystkim przez mojego byłego chłopaka, Marcina . Znalazł mnie i teraz nie daje mi spokoju . Dał Nathanowi ultimatum . Jeżeli ze mną zerwie to zniknie z naszego życia... A resztę już znacie.
- Jeżeli zobaczy nas razem to powróci . Dlatego też baliśmy się wam to powiedzieć . Wystarczyłoby tylko jakieś słowo wypowiedziane w nieodpowiednim miejscu i wszystko poszłoby się jebać delikatnie mówiąc. Przepraszamy, że dowiadujecie się o tym dopiero teraz . - dopowiedział Nathan. W salonie zapanowała cisza . Każdy patrzył się na nas z pokerową miną . Nie wiedziałam czego mogę się po nich spodziewać . Cieszyłam się że wreszcie wszystko wyszło na jaw . Nie chciałam mieć przed nimi jakichkolwiek tajemnic.
- Wiecie, że nie możemy tego tak zostawić . - w końcu odezwał się Jay .
- Musimy coś z tym zrobić . - dodał Max
- To wy się nie gniewacie? - zapytałam w lekkim szoku .
- Jest nam przykro, że dowiadujemy się o tym dopiero teraz ale też po części was rozumiemy . - zabrał za wszystkich głos Tom. Szeroko się do uśmiechnęłam .
- To miśki trzeba iść na policje .
- Jay odpada . Nie mamy na niego żadnych dowodów .
- El mówiłaś Nathanowi o moim pomyśle? - zapytała się Kelsey.
- Mhh
- Mówiła i nie wiem czy to taki dobry pomysł. .. - Nathan
- Jaki pomysł? - Siva
- Żeby Marcin zobaczył Elene z kimś innym niż ja .
- Myślę że to dobry pomysł . - Tom
- Nie to nie jest dobry pomysł- zaprzeczył brunet .
- Warto spróbować . - Sykes nic nie odpowiadając wyszedł z pokoju .
- Co mu się stało? - każdy był zaskoczony jego zachowaniem .
- Pójdę z nim pogadać- powiedziałam wychodząc z salonu . Od razu udałam się do jego pokoju . Wiedziałam, że tam go znajdę . Zapukałam w drzwi i gdy nie usłyszałam odpowiedzi po prostu weszłam do środka . Nathan siedział na parapecie wpatrzony na wizerunek za oknem . Podeszłam do niego siadając obok . Nie zamierzałam się pierwsza odzywać i też tak zrobiłam . Czekałam na jego ruch .
- Nie chce cie stracić ...- wyszeptał
- Nie stracisz ...
- Boję się, że gdy spotkasz kogoś innego to się w nim zakochasz ...
- Wiesz, że takie coś nigdy nie będzie miało miejsca, tak? - złapałam go za rękę .
- Wiesz dlaczego się tak zachowuje? - pokręciłam przecząco głową .- Jeszcze zanim dostałem się do zespołu poznałem dziewczynę, Cristal . Wszystko było idealnie . Szybko zakochałem się w niej .Myślałem, że ona też... W naszą piątą rocznicę chciałem zrobić jej niespodziankę. Przyjechałem do jej domu . Miałem zrobić romantyczną kolacje gdy ona miała być na zajęciach dodatkowych . Tak właśnie mi mówiła ... Jak byłem już w środku zobaczyłem jak kocha się z moim najlepszym przyjacielem, którego przedstawiłem jej tydzień wcześniej . Tłumaczyła mi się, że kochała mnie do poznania Justina .... Od tamtego momentu boję się, że to może się powtórzyć . Ufam ci i wiem że byś mnie nigdy nie zdradziła, ale zawsze jest taka opcja jak to że pokochasz kogoś innego . - smutek ogarnął całe moje ciało . Nie rozumiałam jak ktoś mógł go tak zranić . Przecież on jest taki idealny... Usiadłam na jego kolanach wtulając się w jego tors . Chłopak objął mnie ramionami .
- Jestem pewna swoich uczuć . Nigdy nie kochałam kogoś tak mocno jak ciebie ... aż mnie to przeraża bo wiem, że bez ciebie nie poradziłabym sobie .
- Zgodzę się pod jednym warunkiem ... - powiedział po chwili
- Na co? - zapytałam zdezorientowana
- Na to całe przedstawienie.
- Możemy znaleźć inny sposób.
- Oboje dobrze wiemy, że nic innego nie wymyślimy ... Proszę cię tylko żebyś mówiła mi dosłownie wszystko . Nawet wtedy gdy będziesz wiedzieć, że będę zły .
- Obiecuje- patrzyłam mu prosto w oczy . Widziałam, że biły bezradnością .
~~~~~~
- Co robicie? - zapytał już któryś raz z kolei Tom . Przewróciłam jedynie oczami nie odpowiadając chłopakowi, znowu .
- Kochanie wytrzymaj jeszcze dwadzieścia minut. - odkrzyknęła Kelsey . Wspólnie przygotowywaliśmy kolacje nie mówiąc co robimy oczywiście chłopakom . Chcieliśmy zrobić im niespodziankę, przez co mieli zakaz wstępu do kuchni. Reszta dała już sobie dawno spokój, ale nasz ulubieniec Parker nadal nie odpuszczał. Ja nie wiem jak dziewczyna z nim wytrzymuje .
- I jak z Nathanem? - obie oparłyśmy się o blat czekając aż danie będzie gotowe .
- Zgodził się ... - wiedziałam, że chodzi jej przede wszystkim o to .
- I ... - spojrzałam na nią by kontynuowała- Umówiłaś się już z Alexem?
- Jeszcze nie . - westchnęłam . - Nie wiem czy chce to robić...
- Wiem, że jest to cholernie trudne , ale może jest to jedyny sposób byś była z Nathanem szczęśliwa.
- Wiem, tylko nie wiem czy będę potrafiła udawać przed Alexem , że coś do nieg
o czuję .
- Nie musisz nic udawać . Wystarczy, że pokażecie się razem w miejscu publicznym . Media dodadzą już resztę .
- Masz rację .- posłałam jej uśmiech . To nie może być takie trudne...
- Dzwoń ...
- Teraz?
- Im szybciej tym lepiej. - mozolnie wyciągnęłam telefon z kieszeni . Lekko drżącymi palcami wybrałam numer do chłopaka . Jeszcze raz spojrzałam na blondynkę upewniając się, że mam to zrobić . Ta jedynie kiwnęła głową . Wcisnęłam zieloną słuchawkę czekając aż brunet odbierze ..
- Halo- usłyszałam delikatnie ochrypnięty głos wychodzący z urządzenia.
- Ymm hej . - powiedziałam niepewnie .
- Elena?
- Tak . Chciałam się spytać czy masz może jutro ochotę na jakąś kawę .
- Pewnie . To o 14 ?
- Ok . Spotkamy się w parku na tej ławce co ostatnio.
- Dobrze . A jak tam u ciebie?
- Po staremu.
- A jak z Nathanem? Trzymasz się?
- Daję sobie radę . Musze kończyć .
- To do jutra .
- No pa . - pospiesznie się rozłączyłam . Czułam, że ta rozmowa zmierza w niewłaściwym kierunku . Odetchnęłam z ulgą .
- Rozmowa już za mną, jeszcze tylko przeżyć spotkanie.
- Dasz radę . - Kelsey przytuliła mnie dodając mi w pewnym sensie wsparcia.
- Pierogi pewnie już wypłynęły . - dodała po chwili .
- Ja się nimi zajmę a ty idź zawołaj głodomorów . - rzeczywiście posiłek był już gotowy . Przerzuciłam pierogi do dosyć dużego półmiska, po czym dodałam do nich zasmażaną cebule pokrojoną w małe kosteczki . Całość zaniosłam do jadalni gdzie byli już wszyscy.
- Mmm ale pachnie- powiedział Max, któremu akurat nakładałam.
- To powiesz mi co to jest? - zapytał się Tom, gdy każdy miał już swoją porcję .
- Pierogi z kapustą i z grzybami. - odpowiedziałam wyraźnie akcentując polską wymowę.
- I taki tak cię nie zrozumiałem, ale te pierogi są pyszne- pochwalił napychając sobie nimi buzię . Cicho się zaśmiałam .
- Dziękuję .
- Musisz częściej nam je robić .
- Zobaczymy Jay .
Po kolacji poszliśmy do salonu gdzie każdy rozsiadł się na kanapie, no oprócz mnie. Mój kochany Nathan uparł się żebym usiadła mu na kolana. Oczywiście nie miałam nic do gadania . Siva włączył jakiś horror, przez co od samego początku siedziałam wtulona w mojego bruneta . Naprawdę się bałam a Sykes cały czas się ze mnie śmiał .
- Możesz przestać? - zapytałam lekko zirytowana jego zachowaniem . Film dawno się skończył a on nadal podśmiewał się ze mnie .
- Ale ja przecież nic nie robię- powiedział ledwo powstrzymując śmiech.
- Taak jasne . - skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej .
- Oj kotek . - szturchnął nosem moje ucho . Nadal siedzieliśmy w tej samej pozycji . Nie odpowiedziałam udając obrażoną.
- Misiu nie gniewaj się . - nadal nic .- Słoneczko już nie będę . - zdusiłam w sobie śmiech- Kochanie? - zapytał zdezorientowany gdy wstałam i wyszłam z pomieszczenia. Udałam się do swojego pokoju . Nie musiałam się odwracać by wiedzieć że chłopak idzie za mną . Od razu rzuciłam się na łóżko, tak że leżałam na brzuchu . Schowałam twarz w poduszkę by brunet nie zauważył mojego wielkiego uśmiechu . Poczułam jak materac się ugina pod dodatkowym ciężarem . Nathan przytulił się do moich pleców .
- Skarbie przepraszam.... Misiu noo już nie będę.... Powiesz coś? Słoneczko ... - już nie mogłam wytrzymać i wybuchnęłam śmiechem. - Aha czyli to tak? - usłyszałam rozbawiony głos Sykesa, po czym poczułam na swoim brzuchu jego palce . Zaczęłam się wić pod wpływem jego łaskotek .
- Nathan prze...przestań . - wydukałam z ledwością .
- Przeproś . - na jego ustach pojawił się cwaniacki uśmieszek.
- Przepraszam- po wypowiedzeniu tych słów poczułam ulgę . Chłopak położył się tak, że leżałam pod nim . Moja głowa była położona pomiędzy jego łokciami . Próbowałam złapać oddech choć było to cholernie trudne, a to przede wszystkim przez tego dupka który tak na mnie działał.
- Jesteś jeszcze zła?
- Tak- zagryzłam wargę spoglądając na jego usta.
- Tak? - uniósł jedną brew z rozbawieniem a następnie zmniejszył odległość między naszymi twarzami. Pokiwałam jedynie potwierdzająco głową. - Chyba mam pomysł jak na to zaradzić, ale sam nie wiem- zaczął się ze mną droczyć wiedząc na co mam ochotę.
- To może spróbuj- powiedziałam niewinnie a nawet bardzo.
- Mmm- praktycznie zamruczał mi w usta, w które się wpił . Nasz pocałunek był leniwy a zarazem namiętny. Powoli rozkoszowaliśmy się chwilą ....
~~~~~~~~
Czyściutka wychodząc z łazienki udałam się do swojego pokoju . Wcale nie zdziwił mnie fakt, że spotkałam tam Nathana . Posłałam mu uśmiech po czym położyłam się obok niego w łóżku . Nie miałam jeszcze okazji powiedzieć chłopakowi o umówionym spotkaniu. Bałam się jego reakcji...
- Nathan muszę ci coś powiedzieć .
- Tak?
- Jutro idę na spotkanie z Alexem. - brunet odwrócił się w moją stronę . Złapał mnie za plecy przybliżając mnie do siebie . Wtuliłam się w jego klatkę piersiową .
- Ufam ci ... Wiem, że nie zrobisz czegoś czego bym nie chciał .- Uśmiechnęłam się pod nosem . Pocałowałam go w usta mówiąc mu dobranoc . Chwilę po tym odpłynęłam w krainę Morfeusza .
__________________________________________
Hej :) Nie wiem czy wiecie ale dziś mija dokładny rok od założenia tego bloga .
Bardzo się cieszę że wytrwałam tak długi okres czasu i mam nadzieję, że za rok znowu będę mogła obchodzić drugą rocznicę! ;D
Dziękuję Wam za to że mnie tak wspieraliście przez ten czas :) Dlatego właśnie dodaję dzisiaj rozdział i jak pewnie zauważyliście jest on trochę dłuższy niż pozostałe .
Hehe spięłam dupę i oto macie kolejny :)
Z góry mówię że pisałam go dzisiaj od rana i nie sprawdzałam czy jest napisany poprawnie gramatycznie czy ortograficznie .
Dlatego mam też do was prośbę :
Każdy kto przeczyta ten rozdział niech go skomentuje . Wystarczy jak w komentarzu napiszesz głupią kropkę! :)
Dla ciebie to chwila a dla mnie jest to bardzo ważne :*
Kocham Was! ♥
- Co masz konkretnie na myśli? - zapytał po długiej chwili ciszy . Chłopak oddychał nierównomiernie a jego ciało było całe spięte . Usiadłam by dokładnie widzieć twarz bruneta. Nie wyrażała żadnych emocji . Zaczęłam się denerwować . Nie powinnam zaczynać w ogóle tego tematu...
- Myślę, że Marcin powinien zobaczyć mnie z jakimś innym chłopakiem . Może właśnie wtedy dał by nam spokój . - wyszeptałam patrząc na moje ręce . W tamtym momencie bardzo ale to bardzo mnie interesowały. Wszystko byle na niego nie spojrzeć....
- Jak ty sobie to wyobrażasz? Że będę bezczynnie patrzył na to jak całujesz się z innym chłopakiem? Jak on cię dotyka?
- Wiem jak to wygląda...
- Pomyślałaś w ogóle jak ja się będę czuł patrząc na to wszystko? - mogłam wyczuć w jego głosie wyrzuty i smutek. Bolało mnie to ... bo to ja do tego doprowadziłam .
- Nathan a wiesz jak ja się teraz czuję? Pragnę się do ciebie przytulić... chcę cię traktować jak kogoś więcej nie tylko wtedy gdy nikt nie patrzy . - w moich oczach pojawiły się łzy . Za wszelką cenę starałam się by nie spłynęły mi po twarzy..
- Wiem, że to nie jest łatwe, ale damy sobie radę .
- Nie Nathan . Ciągle to powtarzasz a i tak nic się nie zmienia . Ja już mam tego dość . - moje policzki zaczęły robić się mokre . Nie miałam na to wpływu . Zamknęłam oczy by choć trochę się uspokoić. Poczułam jak dwa silne ramiona oplatają moje ciało lekko je kołysząc .
- Przepraszam.. ja naprawdę nie chcę żebyś cierpiała- powiedział czule całując mnie w głowę .
- Dlaczego nie może być dobrze?
- Nie wiem kochanie, ale przysięgam, że to niedługo się zmieni . Kocham cię księżniczko. - odwróciłam się do niego tak, że byliśmy twarzą w twarz .
- Obiecujesz?
- Tak- odpowiedział bez wahania . - I proszę nie płacz już nigdy więcej . - wytarł kciukiem moje policzki po czym je pocałował .
- Kocham cię- wtuliłam się w jego tors .
- Nie potrafiłbym cię nikomu oddać . - wyszeptał mi do ucha . Uśmiechnęłam się pod nosem .
Siedzieliśmy tak jeszcze bardzo długo .
- Chodź - chłopak złapał mnie za rękę ciągnąc w stronę drzwi .
- Ale gdzie? Nathan- zapytałam zdezorientowana .
- Zobaczysz- powiedział kierując się do salonu.
- Nathan ktoś może nas zobaczyć .
- Zaufaj mi- uśmiechnął się przekraczając próg pomieszczenia, w którym byli wszyscy domownicy . Jak na komendę spojrzeli na nas a potem na nasze splecione palce .
- Musimy wam coś powiedzieć . - odparł MÓJ chłopak . Jak to super brzmi .
- Jesteś w ciąży? - Tom spojrzał na mnie z bananem na ustach.
- Co? Nie- brunetowi zrzedła mina .
- Jesteśmy razem . - Nathan dumnie się uśmiechnął. - Jesteś moja- szepnął mi do ucha tak że tylko ja to usłyszałam . Cicho się zaśmiałam.
Po chwili każdy nam pogratulował , oprócz Kelsey, która dowiedziała się o tym rano .
- To idziemy do klubu- krzyknął Jay pocierając ręce .
- Trzeba to opić- dołączył się do niego Parker
- Tak . To dobry pomysł . - powiedział Seev przybijając piątkę Maxowi .
- My nie idziemy . - odparłam równo z moim brunetem .
- No popatrz jacy zgrani, ale i tak nie macie nic do gadania .
- Tom my nie możemy nigdzie razem iść z Nathanem .
- Niby dlaczego?
- To trochę skomplikowane. - usiadłam na kanapie . Po mnie zrobiła to reszta oprócz Sykesa . Chłopak posadził mnie sobie na kolana szepcząc mi na ucho że tak jest dobrze .
- Powiecie nam o co chodzi? - dopytywał się George .
- Jak sami wiecie z Polski wyjechałam przede wszystkim przez mojego byłego chłopaka, Marcina . Znalazł mnie i teraz nie daje mi spokoju . Dał Nathanowi ultimatum . Jeżeli ze mną zerwie to zniknie z naszego życia... A resztę już znacie.
- Jeżeli zobaczy nas razem to powróci . Dlatego też baliśmy się wam to powiedzieć . Wystarczyłoby tylko jakieś słowo wypowiedziane w nieodpowiednim miejscu i wszystko poszłoby się jebać delikatnie mówiąc. Przepraszamy, że dowiadujecie się o tym dopiero teraz . - dopowiedział Nathan. W salonie zapanowała cisza . Każdy patrzył się na nas z pokerową miną . Nie wiedziałam czego mogę się po nich spodziewać . Cieszyłam się że wreszcie wszystko wyszło na jaw . Nie chciałam mieć przed nimi jakichkolwiek tajemnic.
- Wiecie, że nie możemy tego tak zostawić . - w końcu odezwał się Jay .
- Musimy coś z tym zrobić . - dodał Max
- To wy się nie gniewacie? - zapytałam w lekkim szoku .
- Jest nam przykro, że dowiadujemy się o tym dopiero teraz ale też po części was rozumiemy . - zabrał za wszystkich głos Tom. Szeroko się do uśmiechnęłam .
- To miśki trzeba iść na policje .
- Jay odpada . Nie mamy na niego żadnych dowodów .
- El mówiłaś Nathanowi o moim pomyśle? - zapytała się Kelsey.
- Mhh
- Mówiła i nie wiem czy to taki dobry pomysł. .. - Nathan
- Jaki pomysł? - Siva
- Żeby Marcin zobaczył Elene z kimś innym niż ja .
- Myślę że to dobry pomysł . - Tom
- Nie to nie jest dobry pomysł- zaprzeczył brunet .
- Warto spróbować . - Sykes nic nie odpowiadając wyszedł z pokoju .
- Co mu się stało? - każdy był zaskoczony jego zachowaniem .
- Pójdę z nim pogadać- powiedziałam wychodząc z salonu . Od razu udałam się do jego pokoju . Wiedziałam, że tam go znajdę . Zapukałam w drzwi i gdy nie usłyszałam odpowiedzi po prostu weszłam do środka . Nathan siedział na parapecie wpatrzony na wizerunek za oknem . Podeszłam do niego siadając obok . Nie zamierzałam się pierwsza odzywać i też tak zrobiłam . Czekałam na jego ruch .
- Nie chce cie stracić ...- wyszeptał
- Nie stracisz ...
- Boję się, że gdy spotkasz kogoś innego to się w nim zakochasz ...
- Wiesz, że takie coś nigdy nie będzie miało miejsca, tak? - złapałam go za rękę .
- Wiesz dlaczego się tak zachowuje? - pokręciłam przecząco głową .- Jeszcze zanim dostałem się do zespołu poznałem dziewczynę, Cristal . Wszystko było idealnie . Szybko zakochałem się w niej .Myślałem, że ona też... W naszą piątą rocznicę chciałem zrobić jej niespodziankę. Przyjechałem do jej domu . Miałem zrobić romantyczną kolacje gdy ona miała być na zajęciach dodatkowych . Tak właśnie mi mówiła ... Jak byłem już w środku zobaczyłem jak kocha się z moim najlepszym przyjacielem, którego przedstawiłem jej tydzień wcześniej . Tłumaczyła mi się, że kochała mnie do poznania Justina .... Od tamtego momentu boję się, że to może się powtórzyć . Ufam ci i wiem że byś mnie nigdy nie zdradziła, ale zawsze jest taka opcja jak to że pokochasz kogoś innego . - smutek ogarnął całe moje ciało . Nie rozumiałam jak ktoś mógł go tak zranić . Przecież on jest taki idealny... Usiadłam na jego kolanach wtulając się w jego tors . Chłopak objął mnie ramionami .
- Jestem pewna swoich uczuć . Nigdy nie kochałam kogoś tak mocno jak ciebie ... aż mnie to przeraża bo wiem, że bez ciebie nie poradziłabym sobie .
- Zgodzę się pod jednym warunkiem ... - powiedział po chwili
- Na co? - zapytałam zdezorientowana
- Na to całe przedstawienie.
- Możemy znaleźć inny sposób.
- Oboje dobrze wiemy, że nic innego nie wymyślimy ... Proszę cię tylko żebyś mówiła mi dosłownie wszystko . Nawet wtedy gdy będziesz wiedzieć, że będę zły .
- Obiecuje- patrzyłam mu prosto w oczy . Widziałam, że biły bezradnością .
~~~~~~
- Co robicie? - zapytał już któryś raz z kolei Tom . Przewróciłam jedynie oczami nie odpowiadając chłopakowi, znowu .
- Kochanie wytrzymaj jeszcze dwadzieścia minut. - odkrzyknęła Kelsey . Wspólnie przygotowywaliśmy kolacje nie mówiąc co robimy oczywiście chłopakom . Chcieliśmy zrobić im niespodziankę, przez co mieli zakaz wstępu do kuchni. Reszta dała już sobie dawno spokój, ale nasz ulubieniec Parker nadal nie odpuszczał. Ja nie wiem jak dziewczyna z nim wytrzymuje .
- I jak z Nathanem? - obie oparłyśmy się o blat czekając aż danie będzie gotowe .
- Zgodził się ... - wiedziałam, że chodzi jej przede wszystkim o to .
- I ... - spojrzałam na nią by kontynuowała- Umówiłaś się już z Alexem?
- Jeszcze nie . - westchnęłam . - Nie wiem czy chce to robić...
- Wiem, że jest to cholernie trudne , ale może jest to jedyny sposób byś była z Nathanem szczęśliwa.
- Wiem, tylko nie wiem czy będę potrafiła udawać przed Alexem , że coś do nieg
o czuję .
- Nie musisz nic udawać . Wystarczy, że pokażecie się razem w miejscu publicznym . Media dodadzą już resztę .
- Masz rację .- posłałam jej uśmiech . To nie może być takie trudne...
- Dzwoń ...
- Teraz?
- Im szybciej tym lepiej. - mozolnie wyciągnęłam telefon z kieszeni . Lekko drżącymi palcami wybrałam numer do chłopaka . Jeszcze raz spojrzałam na blondynkę upewniając się, że mam to zrobić . Ta jedynie kiwnęła głową . Wcisnęłam zieloną słuchawkę czekając aż brunet odbierze ..
- Halo- usłyszałam delikatnie ochrypnięty głos wychodzący z urządzenia.
- Ymm hej . - powiedziałam niepewnie .
- Elena?
- Tak . Chciałam się spytać czy masz może jutro ochotę na jakąś kawę .
- Pewnie . To o 14 ?
- Ok . Spotkamy się w parku na tej ławce co ostatnio.
- Dobrze . A jak tam u ciebie?
- Po staremu.
- A jak z Nathanem? Trzymasz się?
- Daję sobie radę . Musze kończyć .
- To do jutra .
- No pa . - pospiesznie się rozłączyłam . Czułam, że ta rozmowa zmierza w niewłaściwym kierunku . Odetchnęłam z ulgą .
- Rozmowa już za mną, jeszcze tylko przeżyć spotkanie.
- Dasz radę . - Kelsey przytuliła mnie dodając mi w pewnym sensie wsparcia.
- Pierogi pewnie już wypłynęły . - dodała po chwili .
- Ja się nimi zajmę a ty idź zawołaj głodomorów . - rzeczywiście posiłek był już gotowy . Przerzuciłam pierogi do dosyć dużego półmiska, po czym dodałam do nich zasmażaną cebule pokrojoną w małe kosteczki . Całość zaniosłam do jadalni gdzie byli już wszyscy.
- Mmm ale pachnie- powiedział Max, któremu akurat nakładałam.
- To powiesz mi co to jest? - zapytał się Tom, gdy każdy miał już swoją porcję .
- Pierogi z kapustą i z grzybami. - odpowiedziałam wyraźnie akcentując polską wymowę.
- I taki tak cię nie zrozumiałem, ale te pierogi są pyszne- pochwalił napychając sobie nimi buzię . Cicho się zaśmiałam .
- Dziękuję .
- Musisz częściej nam je robić .
- Zobaczymy Jay .
Po kolacji poszliśmy do salonu gdzie każdy rozsiadł się na kanapie, no oprócz mnie. Mój kochany Nathan uparł się żebym usiadła mu na kolana. Oczywiście nie miałam nic do gadania . Siva włączył jakiś horror, przez co od samego początku siedziałam wtulona w mojego bruneta . Naprawdę się bałam a Sykes cały czas się ze mnie śmiał .
- Możesz przestać? - zapytałam lekko zirytowana jego zachowaniem . Film dawno się skończył a on nadal podśmiewał się ze mnie .
- Ale ja przecież nic nie robię- powiedział ledwo powstrzymując śmiech.
- Taak jasne . - skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej .
- Oj kotek . - szturchnął nosem moje ucho . Nadal siedzieliśmy w tej samej pozycji . Nie odpowiedziałam udając obrażoną.
- Misiu nie gniewaj się . - nadal nic .- Słoneczko już nie będę . - zdusiłam w sobie śmiech- Kochanie? - zapytał zdezorientowany gdy wstałam i wyszłam z pomieszczenia. Udałam się do swojego pokoju . Nie musiałam się odwracać by wiedzieć że chłopak idzie za mną . Od razu rzuciłam się na łóżko, tak że leżałam na brzuchu . Schowałam twarz w poduszkę by brunet nie zauważył mojego wielkiego uśmiechu . Poczułam jak materac się ugina pod dodatkowym ciężarem . Nathan przytulił się do moich pleców .
- Skarbie przepraszam.... Misiu noo już nie będę.... Powiesz coś? Słoneczko ... - już nie mogłam wytrzymać i wybuchnęłam śmiechem. - Aha czyli to tak? - usłyszałam rozbawiony głos Sykesa, po czym poczułam na swoim brzuchu jego palce . Zaczęłam się wić pod wpływem jego łaskotek .
- Nathan prze...przestań . - wydukałam z ledwością .
- Przeproś . - na jego ustach pojawił się cwaniacki uśmieszek.
- Przepraszam- po wypowiedzeniu tych słów poczułam ulgę . Chłopak położył się tak, że leżałam pod nim . Moja głowa była położona pomiędzy jego łokciami . Próbowałam złapać oddech choć było to cholernie trudne, a to przede wszystkim przez tego dupka który tak na mnie działał.
- Jesteś jeszcze zła?
- Tak- zagryzłam wargę spoglądając na jego usta.
- Tak? - uniósł jedną brew z rozbawieniem a następnie zmniejszył odległość między naszymi twarzami. Pokiwałam jedynie potwierdzająco głową. - Chyba mam pomysł jak na to zaradzić, ale sam nie wiem- zaczął się ze mną droczyć wiedząc na co mam ochotę.
- To może spróbuj- powiedziałam niewinnie a nawet bardzo.
- Mmm- praktycznie zamruczał mi w usta, w które się wpił . Nasz pocałunek był leniwy a zarazem namiętny. Powoli rozkoszowaliśmy się chwilą ....
~~~~~~~~
Czyściutka wychodząc z łazienki udałam się do swojego pokoju . Wcale nie zdziwił mnie fakt, że spotkałam tam Nathana . Posłałam mu uśmiech po czym położyłam się obok niego w łóżku . Nie miałam jeszcze okazji powiedzieć chłopakowi o umówionym spotkaniu. Bałam się jego reakcji...
- Nathan muszę ci coś powiedzieć .
- Tak?
- Jutro idę na spotkanie z Alexem. - brunet odwrócił się w moją stronę . Złapał mnie za plecy przybliżając mnie do siebie . Wtuliłam się w jego klatkę piersiową .
- Ufam ci ... Wiem, że nie zrobisz czegoś czego bym nie chciał .- Uśmiechnęłam się pod nosem . Pocałowałam go w usta mówiąc mu dobranoc . Chwilę po tym odpłynęłam w krainę Morfeusza .
__________________________________________
Hej :) Nie wiem czy wiecie ale dziś mija dokładny rok od założenia tego bloga .
Bardzo się cieszę że wytrwałam tak długi okres czasu i mam nadzieję, że za rok znowu będę mogła obchodzić drugą rocznicę! ;D
Dziękuję Wam za to że mnie tak wspieraliście przez ten czas :) Dlatego właśnie dodaję dzisiaj rozdział i jak pewnie zauważyliście jest on trochę dłuższy niż pozostałe .
Hehe spięłam dupę i oto macie kolejny :)
Z góry mówię że pisałam go dzisiaj od rana i nie sprawdzałam czy jest napisany poprawnie gramatycznie czy ortograficznie .
Dlatego mam też do was prośbę :
Każdy kto przeczyta ten rozdział niech go skomentuje . Wystarczy jak w komentarzu napiszesz głupią kropkę! :)
Dla ciebie to chwila a dla mnie jest to bardzo ważne :*
Kocham Was! ♥
piątek, 7 listopada 2014
31. Nie chce udawać ...
- Chyba na serio musimy porozmawiać ... - usłyszałam czyjś głos za sobą . Natychmiast odskoczyłam od Nathana . Z przerażeniem spojrzałam na osobę stojącą w wejściu do mojego pokoju . Głośno przełknęłam ślinę .
- Emmm- nie wiedziałam co w takiej sytuacji mogę powiedzieć .
- Kelsey to nie jest tak jak myślisz- odparł nieudolnie Sykes . ' To nie jest tak jak myślisz ' poważnie? To jest dokładnie to co ona myśli . Najgorszy tekst jaki mógłby być .... ale w sumie on coś z siebie wydusił a ja? Ugh.
Blondynka patrzyła na nas z nieodgadnionym wyrazem twarzy . Czekała aż w końcu coś powiemy .
- Nathan możesz zostawić nas same? - zwróciłam się do chłopaka .
- Ymm pewnie . - podrapał się po głowie spoglądając na mnie . Posłałam mu delikatny uśmiech by się nie martwił . Chwile po tym już go nie było .
- Usiądziemy? - zapytałam dziewczynę . Ta pokiwała jedynie głową i udała się w stronę łóżka .
- Bądź szczera ... - wyszeptała Kelsey gdy obie już byłyśmy usadowione na materacu .
- Nie wiem od czego zacząć- urwałam spoglądając wszędzie tylko nie na nią . Okłamałam ją, okłamałam wszystkich.
- Przepraszam- do oczu zaczęły napływać mi łzy . Zamknęłam je by nie pozwoli spłynąć słonej cieczy . Nie chciałam być słaba . - Nie zasłużyłaś na to bym cię oszukiwała .
- Jeżeli miałaś jakiś powód to mi go powiedz . Spróbuje cie zrozumieć ..- położyła swoją dłoń na moje kolano by dodać mi odwagi .
- To.. to nie jest takie proste .
- Zaufaj mi ...
- Ufam ci tylko się boję .
- Wiesz jeżeli nie chcesz to nie musisz mówić . - odparła wstając . Złapałam dziewczynę za nadgarstek nie pozwalając jej odejść .
- Nie o to chodzi że nie chcę ... po prostu wysłuchaj mnie do końca . - wzięłam głęboki oddech po czym głośno wypuściłam powietrze . - Marcin zaszantażował Nathana, że jeżeli ze mną nie zerwie to stanie się Jess krzywda . Nie miał innego wyjścia .
- Czyli to wszystko było udawane?
- Nie do końca . Sama dowiedziałam się o tym dwa dni temu .
- Ale co teraz z Marcinem? Nie jest powiedziane że dotrzyma obietnicy.
- Dopóki on myśli że nienawidzę się z Nathanem to jest dobrze .
- To dlatego nikomu nie powiedzieliście?
- Tak . Wolimy to trzymać w tajemnicy, nigdy nie wiadomo...
- To znaczy że nam nie ufacie? - stwierdziła z wyraźną przykrością w głosie .
- Oczywiście że nie . Po prostu chłopaki mogliby powiedzieć coś przez przypadek w jakimś wywiadzie a wtedy Marcin na pewno by się o tym dowiedział
... Przepraszam . - blondynka nic nie odpowiedziała tylko przytuliła mnie mocno .
~~~~~~~~
- Myślę że i tak powinniście powiedzieć o tym chłopakom . Powinni wiedzieć , bo jakby nie patrzeć to ich okłamujecie . - Kelsey powiedziała nagle zmieniając nasz poprzedni temat . Już od pół godziny rozmawiałyśmy o tym co musimy sobie kupić by zapełnić nasze szafy . Spojrzałam na nią . Leżała rozłożona na prawie całym moim łóżku .
- Wiem. Nie czuję się z tym dobrze.
- Wpadł mi do głowy jeszcze jeden pomysł, ale nie wiem czy się zgodzicie .
- Jaki?
- No bo wiesz wy nie mieliście być razem z Nathanem, tak? -pokiwałam twierdząco głową- No właśnie . A co by było gdyby na przykład tak zobaczył cię z kimś innym?
- Ej to w sumie nie jest takie głupie tylko jest jeden problem .
- Hmm?
- Nie znam nikogo poza wami i Alexa .
- Ja nie widzę w tym problemu .
- A ja tak . Przecież nie znajdę sobie takiej osoby od tak .
- A Alex?
- Nie potrafiłabym go tak wykorzystać.
- Ty go nie wykorzystasz, po prostu parę razy pójdziesz się z nim gdzieś przejść w miejsce publiczne czy coś w tym stylu . Jako przyjaciele . A jak wiadomo będąc z nim bardzo możliwe jest to że sfotografuje was ktoś i będziecie uważani za parę .
- To i tak jest wykorzystywanie .
- Nie no co ty . Pokarzesz się z nim kilka razy i tyle . A to co z tego wyjdzie to już nie nasz problem- wyszczerzyła się .
- Sama nie wiem . Musze pogadać z Nathanem .
- Jak chcesz, ale ja uważam że to dobry pomysł .
***godzinę później***
Siedziałam a raczej leżałam z blondynką u mnie w pokoju na łóżku . Rozmawiałyśmy dosłownie o wszystkim . Nie nudziłyśmy się ani chwili w swoim towarzystwie . Jak jeden temat się kończył to automatycznie pojawiał się następny . Strasznie stęskniłam się za dziewczyną . Mogłam porozmawiać z nią o wszystkim co mnie w ostatnim czasie dręczyło .
- Głodna jestem- powiedziałyśmy w tym samym momencie przez co obie głośno się zaśmiałyśmy .
- To idziemy coś zrobić- odparła jak już się uspokoiła .
- Ok ok .
W ciągu minuty znaleźliśmy się w kuchni . Idąc do niej spotkaliśmy chłopaków oglądających mecz . Posłałam przelotne spojrzenie Nathanowi po czym uśmiechnęłam się di pozostałych .
- To co robimy? - zapytałam
- Hmm może tą twoją pizzę . Pamiętam, że była dobra i nie trzeba dużo pracować .
- W sumie czemu nie- uśmiechnęłam się promiennie . Miło słyszeć że komuś podoba się to co robię . - To ja sprawdzę czy mamy wszystkie składniki a ty idź po chłopaków . Pomogą nam .
- Oki doki- zaśmiała się i wyszła z pomieszczenia . Ja natomiast zaczęłam szperać po szafkach w poszukiwaniu produktów . Gdy byłam pewna że wszystko już mam do kuchni weszła Kelsey razem z całym The Wanted . Nie wiem jak to zrobiła ale Nathan też przyszedł, przez co trudniej było mi się skupić na pracy . Tym bardziej że musiałam udawać ...
- Co mam robić? - zapytał Tom z wielkim bananem na twarzy .
- Jezuu Kelsey co ty mu zrobiłaś? - udałam przerażoną
- Też się zastanawiam
- Nie dość że człowiek się stara, chce pomóc to biorą go za kompletnego idiotę . - lamentował Parker.
- Tak tylko, że ty nigdy nie chcesz niczego robić bezinteresownie . - wtrącił się Max
- Maxiu i ty przeciwko mnie? - brunet zrobił wielkie oczy po czy podszedł do Seev'a i go przytulił . - Ty mnie lubisz, prawda?
- Tom wybacz, ale...
- Stop skończ z tym . Nie mogę tego słuchać. - udawał że płacze . Pomimo moich starań nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem .
- Czy ty przypadkiem się ze mnie śmiejesz? - popatrzył na mnie groźnie .
- Nie?, skądże....- pokręciłam przecząco głową .
- Dobra dobra nie wiem jak wy ale jestem trochę głodny- Jay pokazał na swój brzuch, który akurat w tamtym momencie zaburczał .
- To ja zajmę się ciastem, Kelsey potrzesz ser, Tom i Jay pokroicie tą paprykę i boczek w kostkę . Seev przygotujesz z Max'em pieczarki . A ty Nathan zrobisz sos tak jak ci kiedyś pokazywałam .
Nikt już nic nie mówiąc skupił się na swoich obowiązkach .
Po posiłku posiedzieliśmy jeszcze razem z dobrą godzinę spędzając czas na rozmowie . Zachowywaliśmy się jak dawniej, zanim wszystko zostało zniszczone . Gdy każdy zaczął się rozchodzić do siebie do pokoju by odpocząć zebrałam wszystkie brudne naczynia i zaniosłam je z powrotem do kuchni . Zaczęłam je myć gdy w pewnym momencie poczułam czyjeś ręce na moich biodrach . Ktoś przytulił się do moich pleców zaplatając palce na moim brzuchu . Uśmiechnęłam się do siebie wiedząc że to mój kochany brunet .
- Nawet nie wiesz jak przez ostatnią godzinę chciałem się do ciebie przytulić, pocałować, cokolwiek byle by z tobą . - wychrypiał mi do ucha .
- To dlaczego tego nie zrobiłeś? - zapytałam odwracając się do niego twarzą .
- Przecież wiesz- delikatnie musnął moje usta .
- Nie Nathan . Nie chce udawać . Chce móc cieszyć się tym że jestem z tobą ...- odepchnęłam go lekko od siebie . Chciałam go wyminąć ale złapał mnie w pasie zamykając w szczelnym uścisku .
-Obiecuję że to nie potrwa długo . - wyszeptał mi do ucha . - Mocniej zacisnęłam palce na jego ubraniu .
- Powiemy im? - zapytałam z nadzieją w głosie .
- Tak- odpowiedział po dłuższej chwili .
- Dziękuję . - złożyłam na jego ustach subtelny pocałunek .
- Kocham cię księżniczko .
- Mój książę .
Chłopak złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić do swojego pokoju . W czasie drogi zachowywaliśmy się bardzo cicho by nikt nas nie usłyszał . Gdy, byliśmy już w środku położyliśmy się na łóżku . Wtuliłam się w tors Nathana . Jedną ręką kreśliłam różne wzory na jego brzuchu a drugą chłopak się bawił . Nigdy nie czułam się tak dobrze jak w tamtym momencie . Pod wpływem jego dotyku w brzuchu mogłam poczuć stado motyli .
- O czym myślisz? - zapytałam
- O tym co będzie ...
- I do jakiego wniosku doszedłeś?
- Że musimy coś zrobić by Marcin dał nam spokój .
- Nie będzie to takie łatwe ...
- Wiem, ale wiem też że oboje damy radę księżniczko .
Uśmiechnęłam się pod nosem . Lubiłam ķiedy tak do mnie mówił .
- Mam pomysł to znaczy to pomysł Kelsey .
-Hmm?
- To trochę głupie, ale może być strzałem w dziesiątkę . Chodzi o to żeby Marcin zobaczył że się z kimś spotykam, kimś innym niż ty . - jego klatka piersiowa gwałtownie zaczęła się podnosić i opadać, jego ciało całe się spięło ....
__________________________________________
Hej hej :)
Dziękuję wam że już tyle was jest :D może dużo was nie komentuje ale liczba wyświetleń jest co raz większa i bardzo szybko rośnie :) z czego się bardzo ciesze!
Także ten ...
Rozdział nie był sprawdzany dlatego już z góry przepraszam za jakiegokolwiek rodzaju błędy! :)
Trochę nudny a nawet trochę bardzo ...
Nastąpiły małe zmiany co do wyglądu Eleny i Alexa . Cały tydzień szukałam odpowiednich twarzyczek i myślę że znalazłam .
Kocham was!
Do nn ♥
- Emmm- nie wiedziałam co w takiej sytuacji mogę powiedzieć .
- Kelsey to nie jest tak jak myślisz- odparł nieudolnie Sykes . ' To nie jest tak jak myślisz ' poważnie? To jest dokładnie to co ona myśli . Najgorszy tekst jaki mógłby być .... ale w sumie on coś z siebie wydusił a ja? Ugh.
Blondynka patrzyła na nas z nieodgadnionym wyrazem twarzy . Czekała aż w końcu coś powiemy .
- Nathan możesz zostawić nas same? - zwróciłam się do chłopaka .
- Ymm pewnie . - podrapał się po głowie spoglądając na mnie . Posłałam mu delikatny uśmiech by się nie martwił . Chwile po tym już go nie było .
- Usiądziemy? - zapytałam dziewczynę . Ta pokiwała jedynie głową i udała się w stronę łóżka .
- Bądź szczera ... - wyszeptała Kelsey gdy obie już byłyśmy usadowione na materacu .
- Nie wiem od czego zacząć- urwałam spoglądając wszędzie tylko nie na nią . Okłamałam ją, okłamałam wszystkich.
- Przepraszam- do oczu zaczęły napływać mi łzy . Zamknęłam je by nie pozwoli spłynąć słonej cieczy . Nie chciałam być słaba . - Nie zasłużyłaś na to bym cię oszukiwała .
- Jeżeli miałaś jakiś powód to mi go powiedz . Spróbuje cie zrozumieć ..- położyła swoją dłoń na moje kolano by dodać mi odwagi .
- To.. to nie jest takie proste .
- Zaufaj mi ...
- Ufam ci tylko się boję .
- Wiesz jeżeli nie chcesz to nie musisz mówić . - odparła wstając . Złapałam dziewczynę za nadgarstek nie pozwalając jej odejść .
- Nie o to chodzi że nie chcę ... po prostu wysłuchaj mnie do końca . - wzięłam głęboki oddech po czym głośno wypuściłam powietrze . - Marcin zaszantażował Nathana, że jeżeli ze mną nie zerwie to stanie się Jess krzywda . Nie miał innego wyjścia .
- Czyli to wszystko było udawane?
- Nie do końca . Sama dowiedziałam się o tym dwa dni temu .
- Ale co teraz z Marcinem? Nie jest powiedziane że dotrzyma obietnicy.
- Dopóki on myśli że nienawidzę się z Nathanem to jest dobrze .
- To dlatego nikomu nie powiedzieliście?
- Tak . Wolimy to trzymać w tajemnicy, nigdy nie wiadomo...
- To znaczy że nam nie ufacie? - stwierdziła z wyraźną przykrością w głosie .
- Oczywiście że nie . Po prostu chłopaki mogliby powiedzieć coś przez przypadek w jakimś wywiadzie a wtedy Marcin na pewno by się o tym dowiedział
... Przepraszam . - blondynka nic nie odpowiedziała tylko przytuliła mnie mocno .
~~~~~~~~
- Myślę że i tak powinniście powiedzieć o tym chłopakom . Powinni wiedzieć , bo jakby nie patrzeć to ich okłamujecie . - Kelsey powiedziała nagle zmieniając nasz poprzedni temat . Już od pół godziny rozmawiałyśmy o tym co musimy sobie kupić by zapełnić nasze szafy . Spojrzałam na nią . Leżała rozłożona na prawie całym moim łóżku .
- Wiem. Nie czuję się z tym dobrze.
- Wpadł mi do głowy jeszcze jeden pomysł, ale nie wiem czy się zgodzicie .
- Jaki?
- No bo wiesz wy nie mieliście być razem z Nathanem, tak? -pokiwałam twierdząco głową- No właśnie . A co by było gdyby na przykład tak zobaczył cię z kimś innym?
- Ej to w sumie nie jest takie głupie tylko jest jeden problem .
- Hmm?
- Nie znam nikogo poza wami i Alexa .
- Ja nie widzę w tym problemu .
- A ja tak . Przecież nie znajdę sobie takiej osoby od tak .
- A Alex?
- Nie potrafiłabym go tak wykorzystać.
- Ty go nie wykorzystasz, po prostu parę razy pójdziesz się z nim gdzieś przejść w miejsce publiczne czy coś w tym stylu . Jako przyjaciele . A jak wiadomo będąc z nim bardzo możliwe jest to że sfotografuje was ktoś i będziecie uważani za parę .
- To i tak jest wykorzystywanie .
- Nie no co ty . Pokarzesz się z nim kilka razy i tyle . A to co z tego wyjdzie to już nie nasz problem- wyszczerzyła się .
- Sama nie wiem . Musze pogadać z Nathanem .
- Jak chcesz, ale ja uważam że to dobry pomysł .
***godzinę później***
Siedziałam a raczej leżałam z blondynką u mnie w pokoju na łóżku . Rozmawiałyśmy dosłownie o wszystkim . Nie nudziłyśmy się ani chwili w swoim towarzystwie . Jak jeden temat się kończył to automatycznie pojawiał się następny . Strasznie stęskniłam się za dziewczyną . Mogłam porozmawiać z nią o wszystkim co mnie w ostatnim czasie dręczyło .
- Głodna jestem- powiedziałyśmy w tym samym momencie przez co obie głośno się zaśmiałyśmy .
- To idziemy coś zrobić- odparła jak już się uspokoiła .
- Ok ok .
W ciągu minuty znaleźliśmy się w kuchni . Idąc do niej spotkaliśmy chłopaków oglądających mecz . Posłałam przelotne spojrzenie Nathanowi po czym uśmiechnęłam się di pozostałych .
- To co robimy? - zapytałam
- Hmm może tą twoją pizzę . Pamiętam, że była dobra i nie trzeba dużo pracować .
- W sumie czemu nie- uśmiechnęłam się promiennie . Miło słyszeć że komuś podoba się to co robię . - To ja sprawdzę czy mamy wszystkie składniki a ty idź po chłopaków . Pomogą nam .
- Oki doki- zaśmiała się i wyszła z pomieszczenia . Ja natomiast zaczęłam szperać po szafkach w poszukiwaniu produktów . Gdy byłam pewna że wszystko już mam do kuchni weszła Kelsey razem z całym The Wanted . Nie wiem jak to zrobiła ale Nathan też przyszedł, przez co trudniej było mi się skupić na pracy . Tym bardziej że musiałam udawać ...
- Co mam robić? - zapytał Tom z wielkim bananem na twarzy .
- Jezuu Kelsey co ty mu zrobiłaś? - udałam przerażoną
- Też się zastanawiam
- Nie dość że człowiek się stara, chce pomóc to biorą go za kompletnego idiotę . - lamentował Parker.
- Tak tylko, że ty nigdy nie chcesz niczego robić bezinteresownie . - wtrącił się Max
- Maxiu i ty przeciwko mnie? - brunet zrobił wielkie oczy po czy podszedł do Seev'a i go przytulił . - Ty mnie lubisz, prawda?
- Tom wybacz, ale...
- Stop skończ z tym . Nie mogę tego słuchać. - udawał że płacze . Pomimo moich starań nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem .
- Czy ty przypadkiem się ze mnie śmiejesz? - popatrzył na mnie groźnie .
- Nie?, skądże....- pokręciłam przecząco głową .
- Dobra dobra nie wiem jak wy ale jestem trochę głodny- Jay pokazał na swój brzuch, który akurat w tamtym momencie zaburczał .
- To ja zajmę się ciastem, Kelsey potrzesz ser, Tom i Jay pokroicie tą paprykę i boczek w kostkę . Seev przygotujesz z Max'em pieczarki . A ty Nathan zrobisz sos tak jak ci kiedyś pokazywałam .
Nikt już nic nie mówiąc skupił się na swoich obowiązkach .
Po posiłku posiedzieliśmy jeszcze razem z dobrą godzinę spędzając czas na rozmowie . Zachowywaliśmy się jak dawniej, zanim wszystko zostało zniszczone . Gdy każdy zaczął się rozchodzić do siebie do pokoju by odpocząć zebrałam wszystkie brudne naczynia i zaniosłam je z powrotem do kuchni . Zaczęłam je myć gdy w pewnym momencie poczułam czyjeś ręce na moich biodrach . Ktoś przytulił się do moich pleców zaplatając palce na moim brzuchu . Uśmiechnęłam się do siebie wiedząc że to mój kochany brunet .
- Nawet nie wiesz jak przez ostatnią godzinę chciałem się do ciebie przytulić, pocałować, cokolwiek byle by z tobą . - wychrypiał mi do ucha .
- To dlaczego tego nie zrobiłeś? - zapytałam odwracając się do niego twarzą .
- Przecież wiesz- delikatnie musnął moje usta .
- Nie Nathan . Nie chce udawać . Chce móc cieszyć się tym że jestem z tobą ...- odepchnęłam go lekko od siebie . Chciałam go wyminąć ale złapał mnie w pasie zamykając w szczelnym uścisku .
-Obiecuję że to nie potrwa długo . - wyszeptał mi do ucha . - Mocniej zacisnęłam palce na jego ubraniu .
- Powiemy im? - zapytałam z nadzieją w głosie .
- Tak- odpowiedział po dłuższej chwili .
- Dziękuję . - złożyłam na jego ustach subtelny pocałunek .
- Kocham cię księżniczko .
- Mój książę .
Chłopak złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić do swojego pokoju . W czasie drogi zachowywaliśmy się bardzo cicho by nikt nas nie usłyszał . Gdy, byliśmy już w środku położyliśmy się na łóżku . Wtuliłam się w tors Nathana . Jedną ręką kreśliłam różne wzory na jego brzuchu a drugą chłopak się bawił . Nigdy nie czułam się tak dobrze jak w tamtym momencie . Pod wpływem jego dotyku w brzuchu mogłam poczuć stado motyli .
- O czym myślisz? - zapytałam
- O tym co będzie ...
- I do jakiego wniosku doszedłeś?
- Że musimy coś zrobić by Marcin dał nam spokój .
- Nie będzie to takie łatwe ...
- Wiem, ale wiem też że oboje damy radę księżniczko .
Uśmiechnęłam się pod nosem . Lubiłam ķiedy tak do mnie mówił .
- Mam pomysł to znaczy to pomysł Kelsey .
-Hmm?
- To trochę głupie, ale może być strzałem w dziesiątkę . Chodzi o to żeby Marcin zobaczył że się z kimś spotykam, kimś innym niż ty . - jego klatka piersiowa gwałtownie zaczęła się podnosić i opadać, jego ciało całe się spięło ....
__________________________________________
Hej hej :)
Dziękuję wam że już tyle was jest :D może dużo was nie komentuje ale liczba wyświetleń jest co raz większa i bardzo szybko rośnie :) z czego się bardzo ciesze!
Także ten ...
Rozdział nie był sprawdzany dlatego już z góry przepraszam za jakiegokolwiek rodzaju błędy! :)
Trochę nudny a nawet trochę bardzo ...
Nastąpiły małe zmiany co do wyglądu Eleny i Alexa . Cały tydzień szukałam odpowiednich twarzyczek i myślę że znalazłam .
Kocham was!
Do nn ♥
sobota, 1 listopada 2014
30. Jesteś moja i tylko moja ....
Zamykając drzwi ktoś mnie do nich przyparł . Przestraszyłam się, jednak szybko te uczucie minęło gdy poczułam perfumy tej osoby. Uśmiechnęłam się do Nathana . Otworzyłam usta by coś powiedzieć, ale zamknął mi je swoimi . Jego pocałunki były delikatne a zarazem bardzo namiętne . Położyłam ręce na jego klatkę piersiową . On natomiast miał dłonie oparte o ścianę po obu stronach mojej głowy . Gdy zabrakło mi powietrza odsunęłam się od niego . Zarumieniłam się pod wpływem jego spojrzenia . Brunet posłał jeden z jego najpiękniejszych uśmiechów . Zbliżył się jeszcze bardziej i wyszeptał mi do ucha :
- Jesteś śliczna kiedy się rumienisz . - lekko zagryzł płatek mojego ucha .
- Nie kłam . - zaśmiałam się cicho .
- Nie kłamie księżniczko- wymruczał całując mnie w szyję .
- Nathan- jęknęłam cicho gdy zrobił mi malinkę .
- Jesteś moja i tylko moja . - powiedział wpijając mi się w usta.- I nigdy nie pozwolę na to, żeby jakiś dupek Alex odprowadzał cię do domu jeśli masz mnie .
- Jesteś zazdrosny?
- Nie zazdrosny . Ufam ci . Nie ufam tylko jemu , jest jakiś dziwny.
- Nathan, przestań- kolejny raz się zaśmiałam.
- Nie przepadam za nim . Obiecaj mi że będziesz na niego uważać .
- Nathan ..
- Obiecaj- przerwał pocałunki by spojrzeć mi w oczy . Uległam jego tęczówką .
- Obiecuje .
- Kocham cię księżniczko . - wtuliłam się w jego tors .
- A ja ciebie mój książę . - wyszeptałam. W jego ramionach czułam się taka bezpieczna . Wiedziałam, że nikt nie jest w stanie nas rozdzielić . To on sprawiał, że chociaż raz czułam się w pełni szczęśliwa . Był całym moim światem .
Po chwili odsunęłam się od bruneta . Posłałam mu uśmiech .
- Pójdę już . Chłopaki mogą coś podejrzewać.
- Musimy dać radę .
- Damy radę . Razem . - zapewniłam go i ruszyłam do salonu . Usiadłam na kanapie obok loczka . Uśmiechnął się do mnie .
- Słyszałem że spotkałaś się z Alex'em .- w tym momencie do pomieszczenia wszedł Nathan . Posłał mi tylko przelotne spojrzenie i z powrotem usiadł na fotelu .
- Spotkałam go w parku .- kątem oka obserwowałam bruneta . Zacisnął dłonie w pięści .
- Było co nie co? - pomachał znacząco brwiami . Zaśmiałam się po czym uderzyłam Jay'a poduszką .
- Nic nie było i nie będzie .
- Jesteś tego pewna . Nie chcę potem czegoś takiego jak : oo Alex jest taki słodki i taki dobry w łóżku- zaczął udawać mój głos .
- Zamknij się już . Nigdy takie coś nie będzie miało miejsca . Jest on tylko kolegom z którym zamieniłam zaledwie dwa zdania . - skłamałam . Lubiłam chłopaka, ale bez przesady . Był dla mnie tylko znajomym, nic więcej .
- Tak tak .
- No tak . A teraz wybacz bo chcę się skupić na filmie . - zwróciłam twarz w stronę telewizora udając, że mnie to ciekawi . W rzeczywistości myślałam o tym co mnie dzisiaj spotkało . I wiecie co? Ten dzień nie był najgorszy .
Nie wiem ile tak siedziała gdy oczy same mi się zamknęły . Nie spalam ale też nie miałam siły by wstać i iść do siebie . Wywnioskowałam, że inni już śpią, bo nie słyszałam żadnych dźwięków . Również telewizor był wyłączony .
Usłyszałam ciche kroki w salonie . Byłam pewna, że to któryś z chłopaków . Ktoś stanął koło mnie . Zniżył się do mnie i pocałował w czoło . Następnie wziął mnie na ręce w stylu panny młodej . Nie musiałam nawet otwierać oczów by wiedzieć kto to . Uśmiechnęłam się pod nosem . Po chwili byłam już w moim pokoju . Brunet przykrył mnie kołdrą i miał już wychodzić, ale złapałam go za nadgarstek i przyciągnęłam do siebie .
- A buzi na dobranoc? - zrobiłam tak zwany dzióbek i czekałam na ruch Nathana . Cicho się zaśmiał a następnie mnie pocałował . Pogłębiłam pocałunek . Nie mogłam się nim nacieszyć . Brakowało mi go i to bardzo . Pociągnęłam chłopaka tak że leżał na mnie podpierając się łokciami o materac .
- Nie zostawiaj mnie . Nigdy- wyszeptałam patrząc mu prosto w oczy .
- Nie mógłbym . Za bardzo cię kocham .
- Boję się . Boję się, że jest to tylko chwilowe ... i zaraz zniknie .
- Moja miłość do ciebie jest wieczna i nikt ale to nikt tego nie zmieni .
- Kocham cie tak bardzo, że aż mnie to przeraża- powiedziałam przytulając bruneta .
- Jesteś dla mnie wszystkim skarbie . - wyszeptał mi do ucha . Wstał ze mnie i zszedł z łóżka .
- Gdzie idziesz? - zapytałam .
- Zaraz wrócę . - wyszedł z pokoju . Nie wiedziałam ile mu to coś zajmie dlatego wtuliłam się w poduszkę i ... zasnęłam .
Obudziło mnie gwałtowne pukanie do drzwi . Ktoś szarpał za klamkę . Dzięki bogu że Nathan wczoraj je zakluczył . Spojrzałam w bok i ujrzałam śpiącego bruneta . Wyglądał tak słodko jak spał . Żal mi było go budzić, ale nikt nie mógł nas nakryć razem . Potrząsnęłam delikatnie jego ramieniem .
- Nathan- wyszeptałam mu do ucha . Chłopak cicho zamruczał przeciągając się . Po chwili otworzył oczy, które od razu zwrócił w stronę drzwi . Następnie spojrzał na mnie przestraszony.
- Szafa- pokazałam na wymieniony przedmiot . Tylko to wpadło mi do głowy . Brunet nic nie mówiąc schował się w jej środku . Powoli wstałam i przekręciłam klucz przez co drzwi się otworzyły . Stanęła w nich zniecierpliwiona Kelsey . Od razu rzuciłam się jej na szyję.
- Kochanie tak się za tobą stęskniłam . - powiedziała bardzo mocno mnie tuląc
- Kelsey ja za tobą też, ale dusisz .- blondynka puściła mnie . Obie szeroko się uśmiechałyśmy .
- Skąd ty się tu wzięłaś? Miałaś wrócić dopiero w przyszłym tygodniu . - dodałam szczęśliwa.
- Jak usłyszałam od Toma, że ma dla mnie niespodziankę to od razu wiedziałam, że chodzi o ciebie . Wczoraj spakowałam walizki i o to jestem .
- Nawet nie wiesz jak się cieszę . Mam ci tyle do opowiedzenia .
- Słyszałam od Toma co się stało . - posmutniała
- Już jest dobrze . - zapewniłam ją .
- Idę przywitać się z resztą i zaraz widzę cię na dole . - jeszcze raz mnie przytuliła i opuściła pokój .
- Mogę już wyjść? - zapytał Nathan wychylając głowę z szafy
- Już tak- cicho zaśmiałam się z całej sytuacji . Chłopak wyszedł z kryjówki i stanął przede mną .
- Nie ładnie to się tak ze mnie śmiać . - mówiąc to szedł w moją stronę z chytrym uśmieszkiem .
- Tak? I co z tym zrobisz? - powiedziałam zagryzając dolną wargę. Chłopak położył dłonie na moich biodrach przybliżając mnie jeszcze bliżej . Delikatnie musnął moje usta .
- Domyśl się- już miał mnie pocałować gdy usłyszeliśmy głos za nami :
- Chyba na serio musimy poważnie porozmawiać.....
- Jesteś śliczna kiedy się rumienisz . - lekko zagryzł płatek mojego ucha .
- Nie kłam . - zaśmiałam się cicho .
- Nie kłamie księżniczko- wymruczał całując mnie w szyję .
- Nathan- jęknęłam cicho gdy zrobił mi malinkę .
- Jesteś moja i tylko moja . - powiedział wpijając mi się w usta.- I nigdy nie pozwolę na to, żeby jakiś dupek Alex odprowadzał cię do domu jeśli masz mnie .
- Jesteś zazdrosny?
- Nie zazdrosny . Ufam ci . Nie ufam tylko jemu , jest jakiś dziwny.
- Nathan, przestań- kolejny raz się zaśmiałam.
- Nie przepadam za nim . Obiecaj mi że będziesz na niego uważać .
- Nathan ..
- Obiecaj- przerwał pocałunki by spojrzeć mi w oczy . Uległam jego tęczówką .
- Obiecuje .
- Kocham cię księżniczko . - wtuliłam się w jego tors .
- A ja ciebie mój książę . - wyszeptałam. W jego ramionach czułam się taka bezpieczna . Wiedziałam, że nikt nie jest w stanie nas rozdzielić . To on sprawiał, że chociaż raz czułam się w pełni szczęśliwa . Był całym moim światem .
Po chwili odsunęłam się od bruneta . Posłałam mu uśmiech .
- Pójdę już . Chłopaki mogą coś podejrzewać.
- Musimy dać radę .
- Damy radę . Razem . - zapewniłam go i ruszyłam do salonu . Usiadłam na kanapie obok loczka . Uśmiechnął się do mnie .
- Słyszałem że spotkałaś się z Alex'em .- w tym momencie do pomieszczenia wszedł Nathan . Posłał mi tylko przelotne spojrzenie i z powrotem usiadł na fotelu .
- Spotkałam go w parku .- kątem oka obserwowałam bruneta . Zacisnął dłonie w pięści .
- Było co nie co? - pomachał znacząco brwiami . Zaśmiałam się po czym uderzyłam Jay'a poduszką .
- Nic nie było i nie będzie .
- Jesteś tego pewna . Nie chcę potem czegoś takiego jak : oo Alex jest taki słodki i taki dobry w łóżku- zaczął udawać mój głos .
- Zamknij się już . Nigdy takie coś nie będzie miało miejsca . Jest on tylko kolegom z którym zamieniłam zaledwie dwa zdania . - skłamałam . Lubiłam chłopaka, ale bez przesady . Był dla mnie tylko znajomym, nic więcej .
- Tak tak .
- No tak . A teraz wybacz bo chcę się skupić na filmie . - zwróciłam twarz w stronę telewizora udając, że mnie to ciekawi . W rzeczywistości myślałam o tym co mnie dzisiaj spotkało . I wiecie co? Ten dzień nie był najgorszy .
Nie wiem ile tak siedziała gdy oczy same mi się zamknęły . Nie spalam ale też nie miałam siły by wstać i iść do siebie . Wywnioskowałam, że inni już śpią, bo nie słyszałam żadnych dźwięków . Również telewizor był wyłączony .
Usłyszałam ciche kroki w salonie . Byłam pewna, że to któryś z chłopaków . Ktoś stanął koło mnie . Zniżył się do mnie i pocałował w czoło . Następnie wziął mnie na ręce w stylu panny młodej . Nie musiałam nawet otwierać oczów by wiedzieć kto to . Uśmiechnęłam się pod nosem . Po chwili byłam już w moim pokoju . Brunet przykrył mnie kołdrą i miał już wychodzić, ale złapałam go za nadgarstek i przyciągnęłam do siebie .
- A buzi na dobranoc? - zrobiłam tak zwany dzióbek i czekałam na ruch Nathana . Cicho się zaśmiał a następnie mnie pocałował . Pogłębiłam pocałunek . Nie mogłam się nim nacieszyć . Brakowało mi go i to bardzo . Pociągnęłam chłopaka tak że leżał na mnie podpierając się łokciami o materac .
- Nie zostawiaj mnie . Nigdy- wyszeptałam patrząc mu prosto w oczy .
- Nie mógłbym . Za bardzo cię kocham .
- Boję się . Boję się, że jest to tylko chwilowe ... i zaraz zniknie .
- Moja miłość do ciebie jest wieczna i nikt ale to nikt tego nie zmieni .
- Kocham cie tak bardzo, że aż mnie to przeraża- powiedziałam przytulając bruneta .
- Jesteś dla mnie wszystkim skarbie . - wyszeptał mi do ucha . Wstał ze mnie i zszedł z łóżka .
- Gdzie idziesz? - zapytałam .
- Zaraz wrócę . - wyszedł z pokoju . Nie wiedziałam ile mu to coś zajmie dlatego wtuliłam się w poduszkę i ... zasnęłam .
Obudziło mnie gwałtowne pukanie do drzwi . Ktoś szarpał za klamkę . Dzięki bogu że Nathan wczoraj je zakluczył . Spojrzałam w bok i ujrzałam śpiącego bruneta . Wyglądał tak słodko jak spał . Żal mi było go budzić, ale nikt nie mógł nas nakryć razem . Potrząsnęłam delikatnie jego ramieniem .
- Nathan- wyszeptałam mu do ucha . Chłopak cicho zamruczał przeciągając się . Po chwili otworzył oczy, które od razu zwrócił w stronę drzwi . Następnie spojrzał na mnie przestraszony.
- Szafa- pokazałam na wymieniony przedmiot . Tylko to wpadło mi do głowy . Brunet nic nie mówiąc schował się w jej środku . Powoli wstałam i przekręciłam klucz przez co drzwi się otworzyły . Stanęła w nich zniecierpliwiona Kelsey . Od razu rzuciłam się jej na szyję.
- Kochanie tak się za tobą stęskniłam . - powiedziała bardzo mocno mnie tuląc
- Kelsey ja za tobą też, ale dusisz .- blondynka puściła mnie . Obie szeroko się uśmiechałyśmy .
- Skąd ty się tu wzięłaś? Miałaś wrócić dopiero w przyszłym tygodniu . - dodałam szczęśliwa.
- Jak usłyszałam od Toma, że ma dla mnie niespodziankę to od razu wiedziałam, że chodzi o ciebie . Wczoraj spakowałam walizki i o to jestem .
- Nawet nie wiesz jak się cieszę . Mam ci tyle do opowiedzenia .
- Słyszałam od Toma co się stało . - posmutniała
- Już jest dobrze . - zapewniłam ją .
- Idę przywitać się z resztą i zaraz widzę cię na dole . - jeszcze raz mnie przytuliła i opuściła pokój .
- Mogę już wyjść? - zapytał Nathan wychylając głowę z szafy
- Już tak- cicho zaśmiałam się z całej sytuacji . Chłopak wyszedł z kryjówki i stanął przede mną .
- Nie ładnie to się tak ze mnie śmiać . - mówiąc to szedł w moją stronę z chytrym uśmieszkiem .
- Tak? I co z tym zrobisz? - powiedziałam zagryzając dolną wargę. Chłopak położył dłonie na moich biodrach przybliżając mnie jeszcze bliżej . Delikatnie musnął moje usta .
- Domyśl się- już miał mnie pocałować gdy usłyszeliśmy głos za nami :
- Chyba na serio musimy poważnie porozmawiać.....
piątek, 31 października 2014
Ważne :)
Hej :)
Dużo ostatnio myślałam i nie potrafię rozstać się z tą historią . Dlatego postanowiłam, że łącznie będą dwie części .
Pierwsza skończy się na ok 40 rozdziale, albo około tego . Chciałabym by zakończyła się jeszcze w tym roku .
Drugą zacznę od roku 2015 , chociaż znając mnie będę pisać już wcześniej . Będzie ona zawierała 20 rozdziałów, ale oczywiście zależy to od tego jak będę się rozpisywać i tego czy przypadkiem nie wpadnie mi jakiś pomysł .
Wszystko mam już zaplanowane, dlatego muszę tylko zacząć bardziej organizować sobie czas by coś napisać .
Właśnie zaczęłam technikum i mam masę nauki . Ledwo co wyrabiam się z materiałem . Więc też spróbujcie mnie chociaż trochę zrozumieć :)
Rozdział pojawi się w ciągu dwóch dni :)
Zapraszam też na mojego drugiego bloga : chce-cie-tu-i-teraz.blogspot.com
(Rozdział na tamtym blogu pojawi się dzisiaj późnym wieczorem)
I nie wiem czy się cieszycie czy też nie ale po tym blogu pojawi się kolejny i mam nadzieję że lepszy :)
DZIĘKUJĘ ŻE JESTEŚCIE I TAK MNIE WSPIERACIE . TO BARDZO DUŻO DLA MNIE ZNACZY!
KOCHAM WAS!!!
♡
Dużo ostatnio myślałam i nie potrafię rozstać się z tą historią . Dlatego postanowiłam, że łącznie będą dwie części .
Pierwsza skończy się na ok 40 rozdziale, albo około tego . Chciałabym by zakończyła się jeszcze w tym roku .
Drugą zacznę od roku 2015 , chociaż znając mnie będę pisać już wcześniej . Będzie ona zawierała 20 rozdziałów, ale oczywiście zależy to od tego jak będę się rozpisywać i tego czy przypadkiem nie wpadnie mi jakiś pomysł .
Wszystko mam już zaplanowane, dlatego muszę tylko zacząć bardziej organizować sobie czas by coś napisać .
Właśnie zaczęłam technikum i mam masę nauki . Ledwo co wyrabiam się z materiałem . Więc też spróbujcie mnie chociaż trochę zrozumieć :)
Rozdział pojawi się w ciągu dwóch dni :)
Zapraszam też na mojego drugiego bloga : chce-cie-tu-i-teraz.blogspot.com
(Rozdział na tamtym blogu pojawi się dzisiaj późnym wieczorem)
I nie wiem czy się cieszycie czy też nie ale po tym blogu pojawi się kolejny i mam nadzieję że lepszy :)
DZIĘKUJĘ ŻE JESTEŚCIE I TAK MNIE WSPIERACIE . TO BARDZO DUŻO DLA MNIE ZNACZY!
KOCHAM WAS!!!
♡
Subskrybuj:
Posty (Atom)


